Polska podczas okupacji w latach 1939-1945 poniosła ogromne straty - zarówno ludzkie, jak i materialne. We wrześniu 2022 roku rząd przedstawił raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckiej agresji i okupacji. Na jego podstawie strona polska oszacowała wartość roszczeń na ponad 6 bilionów złotych, domagając się odszkodowania za straty materialne i niematerialne.
Berlin konsekwentnie odrzuca polskie żądania. Temat reparacji powraca w polskiej debacie publicznej regularnie i pozostaje przedmiotem działań kolejnych przedstawicieli władz. Wśród polskich postulatów znajduje się m.in. wypłata odszkodowań oraz zwrot zagrabionych podczas wojny dóbr kultury. Pojawiła się kwestia odszkodowań dla żyjących jeszcze ofiar wojny.
„Nie ma jednak żadnego postępu, jeśli chodzi o odszkodowania dla żyjących jeszcze polskich ofiar III Rzeszy. Dwa lata temu, gdy sprawa po raz pierwszy stanęła na forum polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w Warszawie, szacowano, że chodzi o świadczenia dla 50 tys. osób. Do grudnia ubiegłego roku, gdy odbywały się kolejne konsultacje, zmarło ok. 10 tys. ofiar nazistowskich Niemiec. Kanclerz Friedrich Merz obiecał, że osobiście zaangażuje się w poszukiwanie pieniędzy” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Z informacji "GW" wynika, że kolejne spotkania ministerstw nie przyniosły żadnego efektu, a hamulcowym jest minister finansów Lars Klingbeil, który nie chce słyszeć o "nowych wydatkach".
- To jest wyrachowana strategia Niemców po to, żeby nas przeczekać i nie zapłacić żadnych reparacji. Naszym głównym problemem jest rząd, który nie chce się reparacji domagać - powiedział w rozmowie z TV Republika europoseł Tobiasz Bocheński (PiS).
Niestety, poszkodowani przez Niemców w czasie II wojny światowej są już w bardzo podeszłym wieku. W tym kontekście można zastanawiać się, czy zwłoka naszych zachodnich sąsiadów nie jest celową zagrywką - po to, by koniec końców nie było już komu wypłacić pieniędzy.