- Kontrolerzy ze sztabu komendanta głównego policji analizują całość przedsięwzięcia i dokładny przebieg piątkowych wydarzeń - powiedział rzecznik komendanta insp. Mariusz Sokołowski.
Jak wyjaśnił jest to standardowa procedura w tego typu sytuacjach.
- Dzieje się tak w każdym przypadku, kiedy mamy do czynienia z działaniem pododdziałów zwartych policji, kiedy dochodzi do użycia środków przymusu bezpośredniego - armatek wodnych, gazu łzawiącego i siły fizycznej - powiedział rzecznik KGP.
- Chodzi o ustalenie minuta po minucie między innymi tego, jakie podejmowano decyzje, jak reagowano na zmiany w sytuacji, która była dynamiczna, i jak realizowano przyjęty plan - dodał Sokołowski.
Nad bezpieczeństwem mieszkańców i osób manifestujących w Święto Niepodległości czuwało kilka tysięcy funkcjonariuszy z ośmiu województw.