W czwartek o północy upłynął termin ultimatum kierownictwa PiS na złożenie przez m.in. działaczy kojarzonych z Mateuszem Morawieckim deklaracji pozostania w Prawie i Sprawiedliwości, co wiąże się z brakiem działań wewnątrz stowarzyszenia. Spór o rolę frakcji w PiS to kulminacja rosnących napięć i rywalizacji o przyszły kształt partii.
- Jeżeli ktoś dzieli partię, wiedząc, że wtedy trudniej jest wygrać wybory, że może to spowodować zmniejszenie w wyniku i zwiększenie szansy na pozostanie przy władzy Donalda Tuska, to też bierze za to odpowiedzialność - bez względu na to już, kto by to nie był - stwierdził prezes Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz. Odniósł się w ten sposób do efektów czwartkowego spotkania między Mateuszem Morawieckim a Jarosławem Kaczyńskim, które - najprawdopodobniej - będzie skutkować opuszczeniem Prawa i Sprawiedliwości przez byłego premiera. Sakiewicz podkreślił jednak, że wciąż "absolutnie otwartą" kwestią jest to, czy skupieni przy wspomnianych wystartują z tych samych list w wyborach parlamentarnych. Podzielił się również nieoficjalnymi informacjami na temat tego, o co tak naprawdę trwa spór w największej partii opozycyjnej.
Jan Grabiec, szara eminencja w rządzie Donalda Tuska, głośno domaga się "rozliczeń" poprzedników, ale po cichu buduje własną sieć wpływów. Jego najbardziej zaufani ludzie – Jacek Nieścior i jego syn Bartosz – zasiadają dziś w radach nadzorczych takich gigantów jak PEKAO, PKP czy Orlen Petrobaltic. Co ciekawe, obu panom zupełnie nie przeszkadzało wcześniej robić intratnych karier za rządów Zjednoczonej Prawicy. Tą publikacją otwieramy cykl śledczy, w którym prześwietlimy niejasne powiązania, zakulisowe interesy i kadrowe roszady w najbliższym otoczeniu szefa KPRM.