Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zemsta na prokuratorze, który oskarżył Sławomira Nowaka o łapówkarstwo

Wątek polski w aferze łapówkarskiej umorzony, choć dowody zebrane w śledztwie przeciwko Sławomirowi Nowakowi nie zostały nawet poddane analizie podczas procesu. Za to rzecznik dyscyplinarny zajął się autorem aktu oskarżenia, prok. Janem Drelewskim, a minister Waldemar Żurek osobiście wydał dekret o jego odwołaniu ze specwydziału ścigającego gangsterów i korupcję. Czy podobny los spotka wątek ukraiński? – Obecnie chyba niczego nie można wykluczyć – stwierdzają prawnicy.

W przestrzeni publicznej od lat krąży nagranie, na którym utrwalono słowa: „Pamiętaj: jedna zasada jest dla mnie święta, k***a. Naucz się tego, jak będziesz o czymkolwiek rozmawiał. Jak będziesz w Platformie, będę cię bronił, k***a, jak niepodległości”, nazwane potem „doktryną Neumanna” – przypomina prok. Iwona Tryfon-Wilkoszewska z Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów „Ad Vocem”. – Wielu mogło traktować je z przymrużeniem oka, jednak bacznemu obserwatorowi życia publicznego nie umknie, że działania, jakie podejmowane są przez aktualnych włodarzy w Ministerstwie Sprawiedliwości i Prokuraturze Krajowej w związku z konkretnymi sprawami karnymi, stanowią realizację tej zasady.

Umorzenie bez procesu

W grudniu 2021 roku akt oskarżenia przeciwko Sławomirowi Nowakowi trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. „Został oskarżony o popełnienie 17 przestępstw o charakterze kryminalnym, obejmujących założenie oraz kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą o charakterze międzynarodowym” – podała prokuratura. Zarzuty postawione Nowakowi obejmowały również czas, gdy był ministrem w rządzie Donalda Tuska i szefem jego gabinetu politycznego. Proces ruszył po ponad dwóch latach – w wątku ukraińskim nadal trwa. Natomiast wątek polski wyłączono do odrębnego postępowania, ale został umorzony już na posiedzeniu wstępnym. Orzeczenie wywołało oburzenie, ale na początku lutego br. utrzymano je w mocy.

Atak na prokuratora

Sygnały, że represje mogą dotknąć prokuratora Jana Drelewskiego, autora aktu oskarżenia, pojawiły się błyskawicznie. Jeszcze na sądowym korytarzu – tuż po posiedzeniu ws. umorzenia – szef stołecznej prokuratury Michał Mistygacz stwierdził: „Grzech pierworodny został popełniony na początku postępowania”. Mówił o rzekomo niepotrzebnym połączeniu wszystkich wątków oraz „niezweryfikowaniu depozycji pana Jacka P. [głównego świadka oskarżenia – dop. red.]” i dodał: „To błąd prokuratora Drelewskiego”. W podobnym tonie wypowiadali się niektórzy obrońcy występujący w tej sprawie. 

Szczególnie jednak kuriozalny był wywiad z Nowakiem na antenie TVP Info. Dosłownie w pierwszej minucie Dorota Wysocka-Schnepf ogłosiła: „Zapadł już prawomocny, uniewinniający pana wyrok”. Ordynarna manipulacja, bo nie był to ani wyrok, ani uniewinniający. Ale Nowak skorzystał z okazji i wielokrotnie obrażał prokuratora, który postawił mu zarzuty licznych przestępstw korupcyjnych. 

Bodnar dziękował, Żurek odwołał

Pod koniec lutego portal Niezależna.pl ujawnił, że rzecznik dyscyplinarny przy prokuratorze generalnym wszczął czynności wyjaśniające ws. Drelewskiego. To może oznaczać postawienie w nieodległej perspektywie zarzutów dyscyplinarnych. Natomiast minister Waldemar Żurek osobiście wydał dekret o jego odwołaniu z delegacji do mazowieckiego specwydziału Prokuratury Krajowej zajmującego się walką z przestępczością zorganizowaną i korupcją. Pomimo jednoznacznego sprzeciwu prok. Beaty Marczak, zastępcy PG odpowiedzialnej za ten pion.

„Korelacja czasowa mojego odwołania i zawiadomienia o rzekomym delikcie dyscyplinarnym każe mi domniemywać, że odwołanie było spowodowane właśnie tym zawiadomieniem” – tłumaczył portalowi Niezależna.pl prok. Drelewski. Problem w tym, że nie otrzymał żadnej formalnej informacji o czynnościach rzecznika dyscyplinarnego, a dekret Żurka nie zawierał uzasadnienia.

Co ciekawe, poprzedni minister sprawiedliwości Adam Bodnar w maju 2024 roku, czyli długo po wysłaniu do sądu aktu oskarżenia przeciwko Nowakowi, pisemnie podziękował prok. Drelewskiemu za profesjonalne poprowadzenie tej sprawy. Życzył nawet dalszych sukcesów zawodowych.

Drelewski ma kilkunastoletnie doświadczenie i prowadził liczne śledztwa związane m.in. z przestępczością zorganizowaną. – Grupy przestępcze, także o charakterze zbrojnym czy międzynarodowym, porwania dla okupu ze szczególnym udręczeniem, handel ludźmi, hurtowy handel narkotykami liczony w setkach kilogramów. Po to tylko, żeby się znaleźć w „pezetach”. Teraz z nich wylatuję – mówi, nie ukrywając irytacji. 

Co z wątkiem ukraińskim?

Sytuacja, w której znalazł się Drelewski, bulwersuje prawników. – Prokurator z krwi i kości, wyjątkowa intuicja, profesjonalista z ogromnym zaangażowaniem. Trudno zrozumieć to, co się teraz wokół niego dzieje – oceniła w rozmowie z „Gazetą Polską” prok. Magdalena Kołodziej. Kierowała ona zespołem międzynarodowym (JIT) rozpracowującym działalność grupy, którą – zgodnie z zarzutami – miał kierować Nowak. – Nie ma żadnych podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Jeśli ktoś mówi o długotrwałym areszcie tymczasowym, to przypominam, że decydował o tym sąd. W różnym czasie, w różnych instancjach, w różnych składach – dodaje. – Prokurator Drelewski doskonale zna materiał dowodowy i nikt nie byłby go w stanie niczym zaskoczyć. Niestety, ostatecznie został odsunięty od sądowej obsady tej sprawy. To było dla mnie nieporozumienie, a to, co się później wydarzyło w tzw. wątku polskim, jest konsekwencją tamtej decyzji – stwierdziła prok. Kołodziej.

Czy podobnych „niespodzianek” można się wkrótce spodziewać w wątku ukraińskim? – Oczywiście, tego nie wiem, ale obecnie chyba niczego nie można wykluczyć – dodała.

Z kolei prok. Tryfon-Wilkoszewska podkreśla: – Nie każdej sprawie można „ukręcić łeb”, ponieważ jest zbyt wielu prokuratorów, dla których nie mają znaczenia barwy polityczne czy to, w którą stronę aktualnie wychylone jest wahadło – dlatego należy z nimi postąpić, tak by reszcie odechciało się grzebać w sprawach, w których się nie powinno. 

To nie przypadek

– Najlepszym dowodem są zachowania, jakich dopuszczają się ministrowie sprawiedliwości od końca 2023 roku oraz osoby faktycznie kierujące prokuraturą. Dotyczą one karania prokuratorów za prowadzenie konkretnych postępowań karnych, które nazwalibyśmy postępowaniami z elementem politycznym – wyjaśnia prok. Tryfon-Wilkoszewska. – Oczywiście nie chodzi tu o błędy w prowadzonych postępowaniach, a właśnie o to, że były prowadzone „za dobrze”, że mogły doprowadzić do skazania krewnych i znajomych przysłowiowego królika. 

Prok. Tryfon-Wilkoszewska przypomina, że takie retorsje dotknęły m.in. Sylwię Chamerską, Jerzego Ziarkiewicza, Teresę Rutkowską-Szmydyńską. Ta lista jest jednak znacznie dłuższa. – Nie mam żadnych sygnałów, aby wobec mnie coś się działo pod kątem postępowania służbowego lub dyscyplinarnego czy w Wydziale Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej – przyznaje prok. Kołodziej, która po zmianie władzy przymusowo trafiła na półtora roku na delegację do rejonu. – Natomiast cały czas jesteśmy przesłuchiwani, tłumaczymy się ze spraw, które były w „słynnych raportach”.

Chodzi o 600 postępowań – jak to nazwano – „pozostających w zainteresowaniu opinii publicznej ze względu na ich przedmiot oraz charakter, prowadzonych i zakończonych w latach 2016–2023”. Analizowanych przez zespół prok. Katarzyny Kwiatkowskiej. Spora ich część dotyczyła polityków obecnej koalicji rządzącej. – Ale sprawy Nowaka w tych raportach nie ma. To dość znamienne – podkreśla prok. Kołodziej.

Wróci do sprawy Nowaka?

Prok. Kołodziej wskazuje, że skoro Drelewski ma wrócić do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wrócił również do obsady procesu Nowaka w „wątku ukraińskim”. – To byłaby naturalna decyzja. Choć moim zdaniem nikt na to się nie zgodzi. Chyba zbyt dobrze zna materiał dowodowy – stwierdziła.

Autor aktu oskarżenia także nie widzi przeszkód. – Gdyby podchodzić do tego czysto merytorycznie, to zapewne tak powinno być. Natomiast sądzę, że mało prawdopodobne jest, aby tak się stało – ocenił prok. Drelewski. – Chcę jednak podkreślić: jestem na to w każdej chwili gotowy, biorę odpowiedzialność za każde napisane słowo i za każdą decyzję, którą podejmowałem. Tak samo byłem gotowy bronić kwestii, że postępowanie w wątku polskim nie powinno być umorzone. Byłem gotowy ustosunkować się do wniosku o umorzenie, napisać zażalenie na postanowienie sądu o umorzeniu. Niestety, nie dano mi tej szansy. Ktoś uważał, że zrobi to lepiej – dodał.

Na razie jednak nie wiadomo, czy w ogóle trafi do wydziału śledczego. Decyzja będzie zależeć – jak przekazał nam Piotr Skiba, rzecznik stołecznej prokuratury – m.in. „od zapotrzebowania służbowego”.

Zapomnieli, co głosili?

– Działania obecnej władzy posuwają się dalej niźli zachowania mające charakter mobbingu czy nierównego traktowania. Nielegalnie przejęty WSW PK oraz specjalnie powołany do tego zespół nr 3 w PK  prowadzą krucjaty przeciwko prokuratorom wykazującym się skutecznością w ściganiu przestępców, a nawet przeciwko funkcjonariuszom służb specjalnych walczących z przestępstwami korupcyjnymi lub szpiegostwa – stwierdziła prok. Tryfon-Wilkoszewska. – Prawo nie ma znaczenia, chodzi o manifestację: „odważyłeś się występować przeciwko nam”, poniesiesz tego konsekwencje. Prokurator powinien patrzeć wszędzie tam, gdzie są nieprawidłowości, i analizować je rzetelnie, a następnie dokonywać subsumcji, a nie iść jak koń z klapkami na oczach, co rusz smagany szpicrutą – podkreśliła. – Wszystko to jednak ma również wydźwięk tragikomiczny, ponieważ prokuraturę przejęli ludzie ze stowarzyszenia Lex Super Omnia, którzy od 2016 roku niezmiennie podnosili, że nie ma ważniejszej wartości od niezależności prokuratora – podsumowała. – Atramentem sympatycznym chyba dopisali w deklaracjach, ale nie wtedy, gdy w grę wchodzi „doktryna Neumanna”.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej