Sławomir Nowak był ministrem w rządzie Donalda Tuska i dyrektorem jego gabinetu politycznego. W 2021 r. został oskarżony o liczne przestępstwa korupcyjne, a autorem aktu oskarżenia był doświadczony prokurator Jan Drelewski. Po przejęciu władzy został jednak odsunięty od sprawy.
Tzw. wątek polski dotyczył zarzutów obejmujących m.in. podejrzenia przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za wpływ na obsadę stanowisk i decyzje w spółkach Skarbu Państwa. Został wyłączony do odrębnego postępowania z głównego procesu, który się toczy przed Sądem Okręgowym w Warszawie.
Niespodziewanie sprawa "wątku polskiego" została przez asesora Arkadiusza Domasata umorzona na posiedzeniu wstępnym, a Sąd Okręgowy w Warszawie niedawno utrzymał umorzenie w mocy, przez sędzię Annę Szymachę-Zwolińską.
Tuż po ogłoszeniu postanowienia, zaraz po wyjściu z sali rozpraw, prokurator Michał Mistygacz – szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie, publicznie... skrytykował działania podczas śledztwa.
„Grzech pierworodny został popełniony na początku postępowania” – mówił. Wskazywał m.in. na „włączenie wszystkich do jednego postępowania” oraz „nie zweryfikowanie depozycji pana Jacka P.”, dodając: „Był to błąd prokuratora Jana Drelewskiego”. Już wówczas spekulowano, że to zapowiedź represji wobec autora aktu oskarżenia.
Nieoficjalne informacje o podejmowanych decyzjach docierały do dziennikarzy portalu Niezalezna.pl od kilku dni.
Jedną z nich potwierdziliśmy. Rzecznik Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym podjął czynności wyjaśniające związane z prok. Janem Drelewskim. Potwierdziła to nam prok. Anna Adamiak, rzecznik PG. Nie przekazała jednak szczegółów sprawy, ani zakresu czynności rzecznika dyscyplinarnego. Niewątpliwie jednak, może być to wstęp do "dyscyplinarki".
Równolegle – jak wynika z naszych ustaleń – zapadła decyzja o odwołaniu prokuratora Drelewskiego z delegacji do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji. Podjął ją minister Waldemar Żurek.
Dzisiaj doszło do kuriozalnych wydarzeń. Ponieważ Drelewski jest chory i przebywa na zwolnieniu lekarskim, to wysłano do niego pracownika prokuratury, aby wręczył mu dokument o odwołaniu.