W sierpniu bieżącego roku politycy i komentatorzy z prawej strony sceny politycznej zwrócili uwagę, że głównym gościem zapowiedzianego w Szczecinie spotkania, na którego plakacie widnieje logo Konfederacji Korony Polskiej, został Jarosław Bratkiewicz, główny architekt „resetu” z Rosją za czasów pierwszych rządów Donalda Tuska.
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy były dyrektor Departamentu Wschodniego i dyrektor polityczny MSZ pojawia się w podobnym gronie. Na początku tego roku Bratkiewicz wystąpił w internetowym programie w towarzystwie Mateusza Piskorskiego – prokremlowskiego polityka oskarżonego o szpiegostwo na rzecz rosyjskiego wywiadu. W trakcie rozmowy Bratkiewicz otwarcie bronił dawnej polityki ustępstw. Omawiając działania z czasów „resetu”, mówił: „Ja za te grzechy nie żałuję, uważam, że to było przedsięwzięcie jak najbardziej potrzebne i do pewnego momentu udane”. Dodawał również, że Polska nie powinna się popisywać antyrosyjskością i trzeba wziąć „całkowity rozbrat z rusofobią, z taką zapiekłą antyrosyjskością”.
Aktywność Bratkiewicza dopełnia jego współpraca z prorosyjską prasą nacjonalistyczną. Prof. Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zwrócił uwagę, że dyplomata ten „pisze raz w miesiącu kolejne teksty skandaliczne w »Myśli Polskiej«”, w których nierzadko z prorosyjskich pozycji wykłada kulisy dawnej polityki Radosława Sikorskiego i Donalda Tuska wobec Moskwy. Obecność człowieka, który przez lata kreował politykę wschodnią państwa polskiego w środowiskach skrajnie przychylnych Kremlowi, sprowokowała Cenckiewicza do publicznego apelu wobec polityków opozycji i służb państwowych o reakcję na działania tego byłego urzędnika.
Kuluarowe spotkania w cieniu Majdanu
Działalność Jarosława Bratkiewicza została szeroko i dokładnie opisana w serialu „Reset”, a następnie w książkach „Zgoda” i „Reset”. Ale „Gazeta Polska” ustaliła jeszcze kilka innych nieznanych faktów. Otóż niedługo przed aneksją Krymu przez Rosję Bratkiewicz parokrotnie wizytował Rosję – a spotkania te nigdy nie były w Polsce opisywane. Na przykład na początku czerwca 2013 roku, na pół roku przed kluczowym szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, w Moskwie odbyły się konsultacje wysokiego szczebla pomiędzy dyrektorami politycznymi MSZ państw Grupy Wyszehradzkiej (V4) a stroną rosyjską. Przy tej okazji 6 czerwca 2013 roku Bratkiewicz wziął udział w ekspercko-dyplomatycznym spotkaniu zorganizowanym w gmachu Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO). Dla dyrektora politycznego polskiego MSZ był to powrót do czasów studenckich – w 1980 roku ukończył tę sowiecką kuźnię kadr dyplomatycznych z wyróżnieniem. Tematem rozmów w Moskwie była „Rosja, UE i kraje Grupy Wyszehradzkiej: możliwości współpracy”. Gospodarzy reprezentowali m.in. niezwykle wpływowy rektor MGIMO Anatolij Torkunow oraz Andriej Kortunow, dyrektor państwowego think tanku RSMD. Co istotne, w konsultacjach wzięli udział także eksperci Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych (RISI) – ośrodka analitycznego podlegającego Administracji Prezydenta FR i bezpośrednio powiązanego z rosyjskim wywiadem zagranicznym (SWR). Zgodnie z komunikatem MGIMO celem spotkania było m.in. przedstawienie wizji miejsca Europy Wschodniej w partnerstwie Rosji i Unii Europejskiej. Spotkanie miało również na celu zdefiniowanie barier hamujących dialog między Moskwą a stolicami wyszehradzkimi oraz próbę wypracowania formuły kompromisu w relacjach Rosja-UE przed planowanym na jesień 2013 roku szczytem w Wilnie.
Do jeszcze bardziej zastanawiającego spotkania z udziałem polskiego dyplomaty doszło kilka miesięcy później, w dniach 2–5 lutego 2014 roku. W Kijowie trwało absolutne apogeum rewolucji godności (Euromajdanu), a w brutalnych starciach z milicją padły już ofiary śmiertelne. Zaledwie kilkanaście dni przed ucieczką Wiktora Janukowycza i początkiem aneksji Krymu Bratkiewicz udał się do Nowogrodu Wielkiego w Federacji Rosyjskiej. Reprezentował Polskę na międzynarodowej młodzieżowej szkole zimowej zatytułowanej „Polityka Rosji, NATO i UE w Europie Wschodniej: konkurencyjne czy wspólne sąsiedztwo?”. Spotkanie zorganizowane zostało m.in. przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, lokalną administrację nowogrodzką i niemiecki think tank finansowany z budżetu federalnego, czyli Fundację Friedricha Eberta. Lista uczestników oraz partnerów tego wydarzenia składała się z kilku zachodnich dyplomatów (w tym reprezentantów Biura Informacyjnego NATO w Moskwie) oraz – przede wszystkim – z przedstawicieli rosyjskich instytucji. Informacyjnego wsparcia udzielała znana z wiernego powielania przekazu Kremla agencja REGNUM. Przy jednym stole z dyrektorem politycznym polskiego MSZ zasiedli m.in. Siergiej Jermakow, naczelnik sektora we wspomnianym wywiadowczym instytucie RISI, oraz redaktor naczelny REGNUM Modest Kolerow – były doradca Władimira Putina, znany z radykalnie antypolskich i imperialnych poglądów.
Lokalny portal Novgorod.ru opublikował 4 lutego relację z wystąpienia Bratkiewicza pod wymownym tytułem: „MSZ Polski: nie chce się, przekraczając granicę UE, wpadać w otchłań”. Odnosząc się do odrzucenia przez administrację Janukowycza unijnej umowy, polski dyplomata wypowiadał się w sposób niezwykle zdystansowany do ówczesnych dramatycznych losów ukraińskiego społeczeństwa. Portal zacytował jego słowa: „Jeśli Ukraina dokonała takiego wyboru, pozostawiamy to Ukrainie. Zaproponowaliśmy im stowarzyszenie, oni go nie wzięli. To smutne, ale nic więcej”.
Pod patronatem naczelnego z Czerskiej
Po utracie władzy przez koalicję PO-PSL i odejściu z Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jarosław Bratkiewicz odnalazł bezpieczną przystań na łamach „Gazety Wyborczej”.
W październiku 2023 roku opublikował tam esej pod tytułem: „Tłum nie rozumie ni w ząb, co to jest patriotyzm, racja stanu, suwerenność”. Tekst ten stanowił niezwykle agresywny atak na wyborców obozu prawicowego, których autor wprost dehumanizował. Były dyrektor polityczny MSZ określił polityków i sympatyków prawicy mianem „małpoludziej czeredy”, „rozjuszonych koczkodanów” oraz „treserów świń”. Ubolewał nad ich „nieuctwem, ciemnotą, przaśnym narcyzmem szlachty”, a także twierdził, że obóz Zjednoczonej Prawicy zgromadził „ofermy, lebiegi i strachajły czasów PRL-owskich”. Choć ten rynsztokowy język wywołał konsternację nawet w obozie liberalnym – przed obelgami ostrzegała m.in. Dominika Wielowieyska – linia Adama Michnika pozostała niezmienna. Naczelny gazety z pełnym przekonaniem opatrzył artykuł swoją osobistą rekomendacją.
W 2026 roku Bratkiewicz współpracuje już z Braunem i „Myślą Polską”, ale jeszcze w 2025 roku nakładem wydawnictwa Universitas ukazała się książka Jarosława Bratkiewicza zatytułowana „Wojny domowe. Dwie i pół”, wydana pod szyldem... „Poleca Adam Michnik”. Bratkiewicz forsuje w niej pseudohistoryczną tezę, że w Polsce toczy się wojna między siłami „nowoczesności” (do których zalicza elity III RP) a prawicą i tradycjonalistami. Tych ostatnich opisuje jako „żywioł ludowy, wymodelowany przez schedę eurazjatycką, moskiewską”. Nawiasem mówiąc, widzimy tu klasyczny mechanizm odwracania pojęć – absolwent sowieckiego MGIMO w Moskwie i ideolog prorosyjskiego resetu, wspierany przez naczelnego z Czerskiej, oskarża polską prawicę o wschodnią mentalność.
Stara znajomość
Sięgające aż do 2025 roku zażyłe kontakty obecnego autorytetu Brauna z Michnikiem mają korzenie jeszcze w latach 80. i 90. Dowodzi tego wywiad, którego Adam Michnik udzielił 2 marca 2024 roku na łamach rosyjskojęzycznego portalu „Nowaja Gazieta. Bałtija”. Przebywający wówczas w Rydze redaktor naczelny „Wyborczej” wspominał swoje wizyty na Łotwie w latach 90. w zaskakujących słowach: „I bywałem też we wspaniałej Jurmale, ponieważ mój kolega z »Solidarności« Jarosław Bratkiewicz był ambasadorem Polski na Łotwie, to on mnie zapraszał”. Michnik celowo pominął fakt, że Bratkiewicz to przede wszystkim absolwent moskiewskiej uczelni dyplomatycznej z czasów Breżniewa, ubierając go przed czytelnikami zza wschodniej granicy w mitologizujące szaty „kolegi z Solidarności”. Dodajmy, że w latach 1996–2001, gdy Bratkiewicz był ambasadorem RP, ekskluzywny kurort w Jurmale wciąż stanowił mekkę rosyjskich i postsowieckich elit.
Michnik aktywnie promował też nazwisko Bratkiewicza na rosyjskim rynku jako wybitnego analityka. W maju 2015 roku rosyjski portal Gefter.ru opublikował esej, w którym naczelny „Gazety Wyborczej” wprost podpierał się autorytetem swojego kolegi. Pisał: „Jarosław Bratkiewicz, autor badania o wielkoruskim szowinizmie, zwrócił uwagę na to, że Stalina z Iwanem Groźnym łączyło dążenie do pełnej centralizacji władzy; ponadto, jego zdaniem, obaj wymagali od urzędników pełnej lojalności...”.
Co z danymi Polaków. Państwo bezradne w chwili próby. - czytaj w najnowszym numerze tygodnika #GazetaPolska.
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) August 18, 2026
Ponadto w numerze:
» Cień Rosji nad wyspą Uznam
» Drwal bez siekiery
» Eutanazja starej Francji
» Rosja przetestuje NATO
Więcej » https://t.co/FOE7JQ50sn pic.twitter.com/GdzW2YKsWK