„Ten bolszewik nigdy nie powinien funkcjonować w życiu politycznym wolnej Polski!” – napisał o Leszku Millerze prof. Sławomir Cenckiewicz, gdy dotarł do akt dokumentujących sprawę tzw. moskiewskiej pożyczki.
Pieniądze dla Millera przesłane kanałem KGB
Jak wynikało z dokumentów, 24 listopada 1990 roku KGB sporządziła notatkę dla kierownika Wydziału Międzynarodowego KC KPZR Walentina Falina w sprawie tajnej misji Leszka Millera z udziałem KGB. Podpisał ją sam Leonid Szebraszyn, legenda sowieckich tajnych służb, bliski współpracownik Władimira Kriuczkowa, wieceszef i szef KGB, który informował: „Przesyłam otrzymany przez tow. Tow. Swietłowa i Wierszinina od Millera 2 listopada br. w Warszawie »pakiet wartościowy« dostarczony z Polski do Moskwy kanałem KGB ZSRS”.
Pieniądze były pożyczką sowiecką na rozkręcenie działalności następczyni PZPR, czyli Socjaldemokracji RP. Pożyczka z października 1990 roku wynosiła „500 mln złotych polskich i 1 mln 232 tys. dolarów USA”. Z tej sumy aż 600 tys. dolarów „moskiewskiej pożyczki” Sowieci „umorzyli na rzecz SdRP”. „Tak wyglądał początek wolnej Polski i zdrowa konkurencja polityczna w Polsce w roku 1990!” – konkludował Cenckiewicz.
W latach 80. Leszek Miller pozostawał symbolem komunistycznego reżimu. O podziemnej Solidarności mówił w 1986 roku w wywiadzie dla „Trybuny Ludu”: „Nawoływanie do występowania przeciwko własnemu państwu pod hasłami patriotyzmu jest próbą demoralizacji szczególnego rodzaju”.
Z osadników niemieckich
Z zapisu w parafialnych księgach Kościoła Matki Bożej Pocieszenia w Żyrardowie wynika, że nowy parafianin Leszek Cezary Miller urodził się pół godziny po północy 3 lipca 1946 roku. Rok później został ochrzczony. Z książki Ludwika Stommy „Leszek Miller” dowiadujemy się, że Millerowie „wywodzą się z osadników niemieckich”.
„Gdy chodziłem do szkoły podstawowej, wspomnienia po wojnie były jeszcze żywe i nazwisko Miller nie wzbudzało przyjemnych reakcji”
– przyznawał Miller.
Wpajając młodzieży ideologię
W 1969 roku wstąpił do PZPR. W latach 70. nazwisko Millera pojawiało się często na łamach miejscowego organu partii – „Życia Żyrardowa”. „Naczelnym zadaniem ZMS jest wpajanie młodzieży ideologii socjalistycznej” – mówił. W parę miesięcy później był już sekretarzem PZPR w zakładzie. Na zdjęciu z 1974 roku odczytuje zebranym list towarzysza Edwarda Gierka do egzekutywy Komitetu Fabrycznego.
Marek Łągiewski, jego kolega z tamtych czasów, w książce Jerzego Morawskiego „Życiorysy w podczerwieni” mówił o nim: „On był ortodoksyjnym działaczem o poglądach skrajnie lewicowych. Coś ze starych towarzyszy na niego spłynęło”.
Solidarność, czyli strach o rodzinę
Miller opuścił Żyrardów, bo w Komitecie Miejskim PZPR wymyślono, by zdolnego młodego działacza wysłać na studia do Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy Komitecie Centralny PZPR. Po studiach, w 1977 roku, Miller rozpoczął pracę w KC – był inspektorem w kilku wydziałach, w końcu awansował do funkcji kierownika zespołu do spraw młodzieży. W KC pracował w czasie karnawału Solidarności i stanu wojennego. – Mój syn miał 10 lat. Bałem się o rodzinę – opowiadał o swoich ówczesnych obawach w „GW”. W 1986 roku partia skierowała Millera do Skierniewic, gdzie został I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego. Wiodący w Skierniewicach zakład Fumos otrzymał w 1986 roku imię Bolesława Bieruta. Pod egidą sekretarza Millera odsłonięto jego popiersie.
Sukcesy sekretarza zainteresowały Wojciecha Jaruzelskiego. Poszukiwał on młodych ludzi, którzy odświeżyliby wizerunek partii. Na spotkanie z Jaruzelskim Miller spędził najlepszych uczniów i laureatów olimpiad. Sam, w roli specjalisty od młodzieży, wrócił do Warszawy w grudniu 1988 roku. Wkrótce został sekretarzem KC i wszedł w skład Biura Politycznego.
Wypowiedzi Millera z czasów „okrągłego stołu” pozostają w niezmienionym tonie: „Samolikwidacja partii? Rzecz jasna, traktuję to jako żart...” („Rzeczpospolita”, 30 marca 1989 roku). Miller swoją pozycję w tej partii postanowił oprzeć na partyjnym betonie. A ten twardo na niego stawiał. Jak wspominał Karol Stryjski, działacz reformatorskich PZPR-owskich struktur poziomych, gdy przeciwstawił się Millerowi, zaczął otrzymywać pogróżki – wycinanki z gazet. Były w nich cytaty ze Starego Testamentu i zarzuty, że jest żydowskiego pochodzenia.
Wyprowadzanie partyjnych pieniędzy
Po obradach „okrągłego stołu”, gdy liderzy partii rozpoczęli akcję zabezpieczania majątku PZPR przed przejęciem na rzecz Skarbu Państwa, Miller należał do szczupłego grona zaufanych, którzy byli wtajemniczeni w całą operację (obok Aleksandra Kwaśniewskiego, Wiesława Huszczy i Mieczysława Rakowskiego), zaplanowali ją i kontrolowali.
Wyciąganie środków z kont PZPR rozpoczęło się w 1989 roku. 24 listopada na konta bankowe w Nowym Jorku przelano 150 tys. dol., 28 grudnia – kolejne 75 tys. Dewizy przelewano także do banku w Pekinie. Od stycznia do kwietnia 1990 roku funkcjonariusze partyjni wyprowadzali pieniądze masowo, przeznaczając na działalność powiązanych z partią podmiotów – banków, spółek, fundacji, spółdzielni.
Miller osobiście zakładał część z nich – na przykład Agencję Gospodarczą sp. z o.o. Zasiadał w jej radzie nadzorczej. Pieniądze na rozruch firmy – około 9,5 mld starych zł – przekazane zostały 10 stycznia 1990 roku decyzją ówczesnego I sekretarza KC PZPR Mieczysława Rakowskiego. Agencja pączkowała, tworząc 80 spółek córek. Był współinicjatorem Fundacji „Współpraca, Nauka i Kultura” – utworzonej na bazie kapitału sowieckiego, SdRP i Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR – oraz członkiem jej rady.
Umorzona moskiewska pożyczka
Sprawa „moskiewskiej pożyczki” rozwijała się w okresie, gdy Miller pełnił już mandat posła w Sejmie I kadencji. Włodzimierz Cimoszewicz wezwał partyjnego kolegę, by do czasu wyjaśnienia wątpliwości wstrzymał się ze złożeniem przysięgi poselskiej. Ten odmówił.
Sprawę w prokuraturze prowadził prokurator Zbigniew Goszczyński, który odmówił wystąpienia o uchylenie Millerowi immunitetu i umorzył śledztwo. Ponownie umorzył je prokurator Janusz Regulski 15 października 1993 roku, w tydzień po wygraniu przez SdRP wyborów parlamentarnych. Tego samego dnia kierownictwo stołecznej prokuratury unieważniło tę decyzję, ale 8 grudnia 1993 roku prokurator Urbanek-Pindor po raz kolejny umorzyła śledztwo w części dotyczącej Millera, który został w międzyczasie nowym ministrem pracy. Po utworzeniu resortu spraw wewnętrznych i administracji Miller wygrał walkę wewnątrzpartyjną o kierowanie superministerstwem.
W 1997 roku SLD przegrał wybory, ale Miller dostał 124 tys. głosów. Został szefem opozycyjnego klubu SLD. Podjął działania mające zmienić jego „betonowy” wizerunek. W czerwcu 1997 roku w artykule zamieszczonym w „Trybunie” opowiedział się za ratyfikacją konkordatu. Miał to być gest związany z wizytą papieża. W marcu 1998 roku Miller spotkał się w Stanach Zjednoczonych z płk. Ryszardem Kuklińskim, za co został zaatakowany przez związaną z SLD prasę.
Rezygnacja z Baltic Pipe, czyli zdrada interesów Polski
Premierowanie Leszka Millera rozpoczęło się w 2001 roku od lizusowskiego materiału Tomasza Lisa w „Faktach”. Palącą sprawą stała się dla Millera kwestia niskiego wzrostu – podobnie jak Stalin i Kim Dzong Il mierzył on 162 cm, notabene 5 cm mniej od wyśmiewanego z powodu wzrostu Jarosława Kaczyńskiego. Na konferencjach prasowych stawał więc obok niego jeszcze niższy Tadeusz Iwiński.
Jedną z największych kompromitacji Millera była rezygnacja z gazociągu Baltic Pipe, którego powstanie wynegocjował rząd AWS. Miller zdecydował w 2003 roku o wycofaniu się z tego projektu. Ogłosił, że gaz norweski jest za drogi, a także że będzie go za dużo dla polskich potrzeb. Politycy z państw skandynawskich przecierali oczy ze zdumienia, nie rozumiejąc, jak to możliwe, że premier europejskiego państwa rezygnuje z ewidentnie korzystnego dla tego państwa kontraktu. Powszechnie komentowano, że moskiewskie pieniądze dla Millera okazały się po latach bardzo intratną inwestycją.
Czasy Grupy Trzymającej Władzę
Miller początkowo cieszył się przychylnością mediów, którym nie przeszkadzał powrót do władzy komunistycznego betonu. Ale wkrótce wybuchła afera Rywina. Obrady komisji śledczej w sprawie afery miały wielomilionową oglądalność. Na aferze najwięcej stracił Miller. Według sondaży za wiarygodnego w sprawie afery uznało Millera tylko 17 proc. Polaków.
W ostatnich latach Miller kreował się na tego, który wprowadzał Polskę do UE. Prawda jest taka, że ledwo do tego czasu dotrwał, bo był już jako premier skrajnie skompromitowany, 1 maja 2004 roku Miller uczestniczył w Dublinie w ceremonii przyjęcia 10 krajów, w tym Polski, do UE. Następnego dnia ogłosił decyzję o ustąpieniu z urzędu. Rząd Millera dobrze oceniało wówczas zaledwie 4 proc. obywateli, źle zaś aż 92 proc.!
Miller pluje na polskich bohaterów: sojusznicy Hitlera, pogromcy Żydów
Wypowiedzi Millera po utracie władzy stały się jeszcze bardziej „betonowe”. Żołnierzy NSZ nazwał „sojusznikami Hitlera, pogromcami Żydów i orędownikami III wojny światowej”. Generał Jan Podhorski, przewodniczący Rady Naczelnej Związku Żołnierzy NSZ, odpowiedział: „To upokarzające, że w wolnej Polsce polityk wywodzący się z formacji, której zbrojne ramię mordowało i prześladowało walczących o wolność, ma czelność powtarzać obelgi, jakimi przed laty w trakcie przesłuchań obrzucali nas ubeccy oprawcy”.
Dużo lepsze zdanie miał Miller o Armii Czerwonej. W 2019 roku spytany o słowa Włodzimierza Czarzastego, iż żołnierze radzieccy wyzwolili Polskę, odparł: „Żołnierze radzieccy wyzwolili nas od hitleryzmu, od okupacji hitlerowskiej i od niebezpieczeństwa eksterminacji”. Dodajmy, że Miller jest gorącym zwolennikiem likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej.
Zwolennik tęczowych piątków
Wypowiedzi Millera z tego czasu zupełnie nie wskazują, by był obyczajowym konserwatystą, a nawet wręcz odwrotnie. W 2012 roku zapowiadał: „Klub SLD złoży 22 października w Sejmie projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie, liberalizujący przepisy aborcyjne”. Projekt dopuszczał przerywanie ciąży do 12. tygodnia. Miller chciał też edukacji seksualnej od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Zaś o tęczowych piątkach mówił: „Uważam, że to jest dobry pomysł. Oswajanie się z własną płcią i z własną seksualnością, ale też tolerancja dla innych”.
W 2018 roku Robert Mazurek dopytywał go w Rradiu RMF, czy popiera małżeństwa homoseksualne. „Tak, oczywiście” – odparł Miller. Z kolei w TVN24 opowiadał się za silniejszą integracją europejską: „Widziałbym Unię jako Stany Zjednoczone Europy. Jeśli ma być skuteczna, musi się głębiej integrować”.
Miller o Marszu Niepodległości: Faszyzujące, prawicowe hordy
Miller, który zabiega dziś o popularność wśród narodowców, nazywał ich faszyzującymi i miał pretensje do rządów PO, że za słabo pacyfikują Marsze Niepodległości: „Jest mi po prostu wstyd za władze mojego państwa, które nie potrafią sobie poradzić z awanturnikami, chuliganami, kibolami, bandytami”. Dodawał też: „W tym roku silniejsze były prawicowe hordy. Jeżeli premier nie zmieni swojego poglądu, za rok te prawicowe hordy będą jeszcze silniejsze”. Warto, by mieli te słowa na uwadze wszyscy uczestnicy owych marszów, gdy będą zastanawiać się, czy w polskim, czy w rosyjskim interesie Miller wygłasza swoje antyukraińskie tyrady.
Co z danymi Polaków. Państwo bezradne w chwili próby. - czytaj w najnowszym numerze tygodnika #GazetaPolska.
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) August 18, 2026
Ponadto w numerze:
» Cień Rosji nad wyspą Uznam
» Drwal bez siekiery
» Eutanazja starej Francji
» Rosja przetestuje NATO
Więcej » https://t.co/FOE7JQ50sn pic.twitter.com/GdzW2YKsWK