Rzecznik rządu odpowiedział na zarzuty opozycji i ich mediów. „Komisja nie narusza trójpodziału władzy”

"Komisja ds. badania wpływów rosyjskich nie narusza trójpodziału władzy. (...) Na koniec jej decyzja może być zaskarżona do sądu i to sąd rozstrzyga w tej sytuacji" - odpowiedział dziś podczas konferencji prasowej rzecznik rządu Piotr Müller. Jak dodał - "my byśmy sobie życzyli, żeby na poziomie UE lub poszczególnych krajów UE tego typu podmioty czy instytucje, które mogłyby badać wpływy rosyjskie też się pojawiły (...)". Niestety też widzimy, że chęci w tym zakresie w wielu krajach nie są zbyt duże - wskazał.

Piotr Müller
Fot Tomasz Jedrzejowski/ Gazeta Polska

Prezydent Andrzej Duda poinformował dziś, że podpisał ustawę o powołaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich oraz że skieruje ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik rządu podczas późniejszej konferencji prasowej był pytany, czy członkowie komisji nie będą mieli zbyt daleko idących uprawnień takich jak dostęp do informacji niejawnych, czy zwolnienia z tajemnicy.

Müller odpowiedział, że członkowie komisji są wybierani przez parlament - grono osób, które są wybrane w demokratycznych wyborach. Dodał, że na wiele stanowisk powołuje się osoby w ten sposób, wymienił tu RPO, czy prezesa NBP oraz sędziów TK.

„To jest legitymacja demokratyczna do pełnienia tej funkcji. Jeśli kogoś to w jakiś sposób dziwi, albo podnosi zarzut, że to coś niewłaściwego, to zachęcam do zajrzenia do konstytucji, bo wiele jest takich organów wrażliwych, bardzo istotnych, które powoływane są przez Sejm. W związku z tym te osoby wybrane będą miały rękojmię parlamentu”

– powiedział Müller.

Dodał, że "na koniec jest kontrola sądowa decyzji, które podejmuje ta komisja". "W związku z tym nie jest prawdą, że tutaj nie ma możliwości sądowej kontroli rozstrzygnięć tej komisji” – stwierdził.

Według niego, w przypadku tzw. komisji reprywatyzacyjnej, również na początku były obiekcje w tym zakresie, a „później się okazało, że komisja skutecznie wywalczyła wiele dobrych decyzji, które naruszyły to lobby reprywatyzacyjne warszawskie”.

„Wtedy – dziwne, albo i nie dziwne – że też wiele osób protestowało, bo naruszaliśmy bardzo silne lobby, które przez lata w Warszawie dopuszczało się niezgodnych z prawem i moralnością działań”

– powiedział.

Müller był dopytywany o kwestię terminu, w jakim komisja miałaby zaprezentować raport z prac, czyli 17 września, i czy osoba, która zostałaby uznana winną będzie mogła startować w wyborach parlamentarnych.

„Jeżeli komisja podejmie decyzję dotyczącą tzw. środków zaradczych lub podejmie decyzję dotyczące odebrania uprawnień, to jest zaskarżenie do sądu. W związku z tym do czasu rozstrzygnięcia sądowego ta osoba będzie dalej pełniła swoją funkcję. Naprawdę nie rozumiem tutaj obaw ze strony osób, które zgłaszają te uwagi”

– odpowiedział.

Nie wykorzysta tego Rosja i Białoruś?

Müller był też pytany czy nie ma obaw, że to co wypłynie podczas prac komisji zostanie wykorzystane przez rosyjską lub białoruską propagandę.

„Wręcz przeciwnie. Jeśli Rosja lub Białoruś mają cokolwiek w tej chwili wykorzystywać, to to, że mają wiedzę o osobach, które wpływały na decyzje w polskim państwie. Na różnego rodzaju decyzje dotyczące energetyki czy innych spraw, które miały miejsce w ostatnich latach w Polsce i dzięki temu te osoby mogą być szantażowane. Jeśli takie rzeczy miałyby wychodzić na światło dzienne to będzie to tylko i wyłącznie dobre dla polskich spraw”

– ocenił. Zwrócił jednocześnie uwagę, że we Francji i w Niemczech działają już organy badające rosyjskie wpływy.

Rzecznik rządu stwierdził również, że komisja nie narusza trójpodziału władzy, gdyż „na koniec decyzja w tej sprawie może być zaskarżona do sądu i sąd rozstrzyga w tej sytuacji”.

Müller został też zapytany czy PiS nie obawia się, że powołanie komisji nie wpłynie negatywnie na negocjacje z Brukselą ws. KPO. „To jest narracja, którą powtarza opozycja i absolutnie się z nią nie zgadzam” - opowiedział.

„Rozumiem, że chcą podejmować tego typu działania, bo niektóre osoby, podobnie jak na przykład Gerhard Schroeder w Niemczech, obawiają się tego typu działań. Obawiają się tego, że wyjdą sprawy, które nie będą opinii publicznej raczej cieszyły, wręcz przeciwnie – przygnębiały, bo skala pewnego rodzaju zachowań może być obnażona”

– dodał rzecznik rządu.

Sprawa będzie poruszona na Radzie Europejskiej?

Prezydent Andrzej Duda ocenił dziś, że wpływy rosyjskie wymagają wyjaśnienia i zwrócił uwagę, że obecnie te kwestie są omawiane m.in. w Stanach Zjednoczonych, czy Francji i Niemczech. Zdaniem prezydenta, kwestia ta powinna być wyjaśniana także na poziomie europejskim, dlatego - jak poinformował - zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, żeby postawił tę sprawę na Radzie Europejskiej, gdzie spotykają się czołowi przywódcy państw europejskich i podejmowane są najważniejsze decyzje polityczne dotyczące UE.

Rzecznik rządu był pytany, jak premier i rząd mają zamiar spełnić sugestię prezydent Dudy. Piotr Müller podkreślił, że premier Morawiecki wielokrotnie na posiedzeniach Rady Europejskiej podejmował kwestię związaną, przede wszystkim z konfiskatą majątków rosyjskich oraz zabezpieczeniem ich na cele odbudowy Ukrainy.

"My byśmy sobie życzyli, żeby na poziomie UE lub poszczególnych krajów UE tego typu podmioty czy instytucje, które mogłyby badać wpływy rosyjskie też się pojawiły (...). Niestety też widzimy, że chęci w tym zakresie w wielu krajach nie są zbyt duże, chociaż widzimy też dobre przykłady, takie jak we Francji czy w jednym z niemieckim landów"

–  powiedział Müller.

Dodał, że zgodnie z doniesieniami medialnymi, "najprawdopodobniej Rosja miała wpływ na organizacje ekologiczne na terenie Niemiec, które lobbowały określone działania, w zakresie chociażby zamykanie elektrowni jądrowych czy innych działań, które służyły temu, żeby zwiększać dostawy rosyjskiego gazu do Niemiec".

"Jeżeli w innych krajach by się takie podmioty pojawiły lub można byłoby podjąć działania, chociażby w zakresie oceny działań legislacyjnych Rady Unii Europejskiej, Parlamentu Europejskiego w kontekście reprezentowania lobby rosyjskiego, to oczywiście my takie działania będziemy popierać, a powiem więcej, będziemy też próbowali takie działania inicjować"

– powiedział rzecznik rządu.

Mówił, że "po ostatnich doniesieniach korupcyjnych w PE widać, że takie wpływy mogły mieć miejsce z kierunku innych krajów".

"Więc byłoby naiwnością twierdzić, że Rosja nie podejmowała podobnych działań w zakresie swoich interesów właśnie w PE czy w innych instytucjach unijnych"

– powiedział rzecznik rządu.

Był pytany też, czy nie obawia się, że ustawa o powołaniu Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP spowoduje negatywne konsekwencje ze strony KE.

"Jestem przekonany, że wszelkie możliwe lobby, które działa w tej chwili w instytucjach unijnych, będzie chciało za wszelką cenę próbować podjąć wszelkiego rodzaju działania, aby tę ustawę opacznie wytłumaczyć opinii publicznej w Europie. Natomiast cel tej ustawy jest jasny: wyjaśnić wszelkie kwestie niebezpiecznych wpływów rosyjskich na terenie Polski - w zakresie energetyki, spraw gospodarczych i innych kwestii, które przez lata mogły być elementem wpływu na terenie Polski"

– odpowiedział.

Według niego "w całej UE te wpływy na pewno również były realizowane i siłą rzeczy pewno lobby, które jest przeciwko wyjaśnieniom tego typu spraw, wyjaśnieniu tej sprawy, będzie działało, a część polityków z Polski również będzie próbowało tak wypaczać sens tej ustawy".

Jak dodał - "wszelkie decyzje tego gremium podlegają kontroli sądowej, więc nie wiem czego UE miałaby się tutaj obawiać".

Jak Rosja ingerowała w bezpieczeństwo Polski? To zostanie zbadane

Sejm ustawę o powołaniu Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022 uchwalił 14 kwietnia br. Z inicjatywą jej powołania wyszli w grudniu ub.r. posłowie PiS. Wskazywali, że komisja ma funkcjonować na zasadach podobnych do funkcjonowania komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji warszawskiej.

11 maja br. Senat podjął uchwałę o odrzuceniu ustawy w sprawie powołania tej komisji. W piątek przeciwko senackiej uchwale opowiedział się Sejm.

Komisja miałaby analizować m.in. czynności urzędowe, tworzenie, powielanie, udostępnianie informacji osobom trzecim; wpływanie na treść decyzji administracyjnych; wydawanie szkodliwych decyzji; składanie oświadczeń woli w imieniu organu władzy publicznej lub spółki; zawieranie umów czy dysponowanie środkami publicznymi lub spółki.

Decyzje, które mogłaby podejmować komisja, to m.in.: uchylenie decyzji administracyjnej wydanej w wyniku wpływów rosyjskich, wydanie zakazu pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do 10 lat oraz cofnięcie i zakaz poświadczania bezpieczeństwa na 10 lat. 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

#Piotr Muller #Polska #polityka #komisja #Rosja #opozycja

az
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo