Wszyscy przyjaciele Giertycha
Giertychowi puszczają nerwy. Patrząc na jego spazmatyczne reakcje, widać, że duet dziennikarzy, Samuel Pereira i Marcin Tulicki, trafił w jego miękkie podbrzusze. Mecenas zaczął imać się coraz brzydszych chwytów.
Giertychowi puszczają nerwy. Patrząc na jego spazmatyczne reakcje, widać, że duet dziennikarzy, Samuel Pereira i Marcin Tulicki, trafił w jego miękkie podbrzusze. Mecenas zaczął imać się coraz brzydszych chwytów.
„Szkoda, że Polska nie ma takiego prezydenta jak Putin, który dba o swoje państwo. Nie patrzy na to, co inni powiedzą o nim (…), sam wie, ile jest wart, sam wie, czego chce według tego, no czasami robi tam skoki w boki” – z cierpieniem w głosi wyznaje Stanisław Dobrotliwy.
Lewica wraca do korzeni, którymi jest uderzanie w Kościół i ludzi wierzących. Tym razem politycy tej formacji postanowili wystawać pod świątyniami i patrzeć, czy uczestnicy nabożeństw stosują się do obostrzeń.
Przedświąteczny tydzień przyniósł spore wahania temperatur, a wraz z nimi kilka naprawdę ciepłych dni. Może trochę na przekór „Gazeta Wyborcza” wraz z prof. Jędrzejem Skrzypczakiem załamała się nad zjawiskiem tzw. efektu mrożącego, które zagrażać ma wolnym mediom i ich redaktorom, zwłaszcza zaś dziennikarzom śledczym.
Było kilka przełomowych momentów w najnowszej historii Polski, które sprawiły, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, i przede wszystkim, że znaleźliśmy się w takim, a nie innym miejscu historii. Gdybym miał zacząć szukać początku, to wskazałbym na Powstanie Warszawskie.
1 kwietnia 1950 roku – i to nie jest prima aprilis – komuniści powołali Wyższą Szkołę Prawniczą im. Teodora Duracza. Wcześniej ta kuźnia bolszewickich sędziów i prokuratorów – często morderców sądowych – funkcjonowała pod nazwą Centralna Szkoła Prawnicza im. T. Duracza.
Gigantyczny statek morski, kontenerowiec MV Ever Given, o masie 220 tys. t, obsługiwany przez tajwańską spółkę Evergreen, utknął w Kanale Sueskim blokując wszelki ruch statków w tym bardzo ważnym łączniku między morzami „przylegającymi” do Oceanów - Atlantyckiego i Spokojnego.
Bardzo cennym rozwiązaniem jest zablokowanie wjazdu do Polski tym przedstawicielom państwa białoruskiego, którzy uczestniczą w prześladowaniu naszych rodaków.
Dzięki świetnej robocie dwóch dziennikarzy, Samuela Pereiry i Marcina Tulickiego, wyszły na jaw zapisy rozmów Romana Giertycha z Mariuszem Kozak-Zagozdą, twórcą strony SokzBuraka. Strona ta, jak zapewne Państwo wiedzą, jest największym internetowym ściekiem hejtu i ordynarnych fake newsów.
Wydane jakiś czas temu oświadczenie działaczki partii Razem Urszuli Kuczyńskiej powinno spowodować trzęsienie ziemi w polskich środowiskach lewicowych, w aktywnie budujących nową lewicę mediach oraz wśród postępowych celebrytów.
Rozbicie rosyjskiej siatki szpiegowskiej w Bułgarii jest kolejnym dowodem na słuszność wyboru opcji zerowej w tworzeniu służb specjalnych w krajach, gdzie komuniści zdemontowali stary system.
Od stycznia bieżącego roku u naszego południowo-wschodniego sąsiada obowiązują przepisy, które nakazują obsługę klientów w sklepach oraz w punktach usługowych w języku ukraińskim. Jak zmieniła się przez te parę miesięcy sytuacja językowa na Ukrainie i czy zmiana prawa przyniosła skutek?
Napiszę ten tekst, a Wy, Drodzy Państwo, z pewnością za chwilę usłyszycie go w głowie. „Jak sobota, to tylko do Lidla, do Lidla. Bo promocje tam! Parking ram, pam, pam, pam! Jak sobota – na zapas kup więcej, kup więcej…” – brzmi w blokach reklamowych. Nie ukrywam, że nic mnie nie denerwuje bardziej niż ta agitka niemieckiej sieci handlowej.
Czynność znana jako „znieważanie głowy państwa” nie pojawiła się w polskim prawie wczoraj. Czy nazwanie urzędującego prezydenta którymś z setek znanych nam mało sympatycznych określeń powinno być ścigane?
„Chrystus przyszedł – pisze Albert Camus – aby rozwiązać dwa podstawowe problemy człowieka: śmierci i zła”. A św. Paweł wypowiada jedne z najważniejszych słów: „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”. A jeśli zmartwychwstał, to również i my zmartwychwstaniemy!
To już niestety kolejne święta Zmartwychwstania Pańskiego, które przeżywamy w cieniu pandemii. Rok temu przeżywaliśmy je pełni niepokoju przed nieznanym, obaw o to, co przyniesie przyszłość. W te święta wchodzimy bardzo zmęczeni, lecz pełni nadziei. Nadziei, że już niedługo koszmar, który nas od tak dawna męczy, ustąpi. Wraz z nim powinna zniknąć część napięć, zarówno w naszym życiu osobistym, jak i publicznym, politycznym.
To są święta nadziei, święta odrodzenia, wiary w zmartwychwstanie, to święta życia – i życzę Państwu, żeby w tym nastroju i z tą nadzieją te święta były obchodzone. Z ograniczeniami (trzeba ich przestrzegać), ale i z pełnym przeświadczeniem, że to, w co wierzymy – albo nawet jeżeli nie wierzymy, to przynajmniej przestrzegamy pewnych tradycji – jest dla naszej przyszłości, dla przyszłości dzieci, wnuków, przyszłych pokoleń, dla tych, których jeszcze w tej chwili nie ma wśród nas, bardzo ważne i rozstrzygające. Życzę Państwu błogosławionych świąt. I zdrowych. Nadzieja jest bardzo ważna! – takimi życzeniami prezes PiS Jarosław Kaczyński zakończył spotkanie online z członkami klubów „Gazety Polskiej” na portalu Albicla.com.
Dzisiaj miałem okazję jeździć i chodzić ulicami Warszawy. Miałem po prostu do załatwienia parę spraw. Musze przyznać, ze trochę się przestraszyłem widząc tłumy mieszkańców stolicy nie przestrzegających żadnych, ale to żadnych, zaleceń antypandemicznych.