Telewizja Republika i jej dziennikarze od kilku dni są celem serii fałszywych alarmów oraz interwencji służb. Policjanci pojawili się m.in. w domu prezesa stacji Tomasza Sakiewicza, gdzie skuli kajdankami jego asystentkę.
Policja poinformowała wczoraj o zatrzymaniu 53-letniego mężczyzny w związku ze sprawą, jednak już po tym zatrzymaniu miał miejsce alarm bombowy. Z kolei do byłego szefa BBN ktoś zamawiał pizzę o drugiej w nocy. Podobne działania podejmowano również w stosunku do dziennikarzy Republiki.
Co jednak się dzieje z zatrzymanym 53-latkiem. Jak się dowiedzieliśmy, śledztwo w sprawie fałszywych alarmów wymierzonych w Telewizję Republika prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów.
Czy zatrzymany usłyszał zarzuty? - zapytaliśmy rzecznika warszawskiej Prokuratury Okręgowej. Zapytaliśmy również, czy planowany jest wniosek o areszt mężczyzny?
- Trwa analiza dowodów. Na razie czekamy - odpowiedział nam prok. Piotr Skiba.