TV Republika padła ofiarą zmasowanego ataku. "Wiemy o około 30 różnego rodzaju incydentach, które wszystkie mają bardzo podobny przebieg" - mówił dyrektor programowy stacji Michał Rachoń podczas manifestacji na Placu Bankowym. Dziś policja weszła do mieszkania prezesa stacji Tomasza Sakiewicza i skuła kajdankami asystentkę prezesa.
Funkcjonariusze jeździli również do domów innych dziennikarzy Republiki. W tym do Adriana Klarenbacha.
Jako czwarty miałem przyjemność spotkania się z funkcjonariuszami przedwczoraj, którzy przyjechali, uzyskując informacje, podejrzenie o tym, jakoby ktoś u mnie w domu chciał popełnić samobójstwo. Podawali nawet imię i nazwisko osoby, o której pierwszy raz słyszałem. Nie tylko ja, ale i moja żona, jak również moi sąsiedzi
– powiedział Klarenbach w swoim wieczornym programie "Agora Klarenbacha".
"Przyjechała załoga złożona z 3 funkcjonariuszy. Jechali 40 minut od momentu, gdy podjęli informację o tym, że ktoś może dybać na własne życie. Przyjechało trzech mundurowych, ale przyjechali bez zachowania procedur" - mówił prowadzący program w TV Republika. "Są łamane procedury. Do tzw. S-ki jedzie policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Takie trio" - dodał.