Aby przeciwstawić się zalewającej internet fali nagrań dziesiątek tysięcy ludzi demonstrujących przeciwko reżimowi Łukaszenki, prezydent Białorusi wymyślać musi coraz to nowe sposoby radzenia sobie z mediami. Niedawno poprosił o pomoc rosyjskich dziennikarzy, którzy zająć się mieli prowadzeniem programów telewizyjnych, podczas gdy miejscowi redaktorzy odmówili przekazywania nieprawdziwych informacji.
Wynikiem takiej rosyjsko-białoruskiej kooperacji są programy pokazujące rzekome poparcie dla Łukaszenki. Przykładowo niedawno przedstawiono rozmowę z "lokalnym aktywistą", który wygłosił swoje poglądy mówiące, że obecny prezydent powinien zostać u władzy. Zaznaczył też, że potępia również fałszywe informacje oraz wtrącanie się w sprawy Białorusi zagranicy.
Belarusian state TV (led by Russian RT-crews) shows a "Belarusian pro-Lukashenka guy" who is "against foreign intervention". The problem: his name is Anton Tarasov, he is Russian, a candidate to a Moscow city council. As @GicAriana said: RU has done it 2014 in UA, why not repeat? pic.twitter.com/RpxDvVDRCA
— Sergej Sumlenny (@sumlenny) September 9, 2020
Ironią losu w całej sytuacji jest fakt, że to właśnie rozmówca stacji jest gościem z zewnątrz. To Rosjanin, Anton Tarasow, który kandydował w wyborach do rosyjskiej Dumy z Moskwy. Tarasow urodził się w 1984 roku w Moskwie i w tym mieście szukał poparcia w wyborach w 2016 roku. W internecie do tej pory dostępne są jego ulotki wyborcze, z sierpem, młotem i czerwoną gwiazdą.
Se llama Antón Tarasov y en Minsk asegura que está en contra de ingerencias extranjeras (❗). Aquí una imagen de su campaña electoral pic.twitter.com/akZRlGLVWt
— Àlex Bustos (@_alexbustos) September 9, 2020