Szefowa rządu, która argumentowała, że systemy antydronowe nie zostały dostatecznie szybko uruchomione, wyznaczyła na nowego ministra pułkownika Raivisa Melnisa. Premier napisała ponadto na platformie X, że Spruds stracił zaufanie jej i opinii publicznej.
„Incydent z dronem w tym tygodniu wyraźnie pokazał, że kierownictwo polityczne sektora obronnego nie dotrzymało obietnicy zapewnienia bezpiecznej przestrzeni powietrznej nad naszym krajem”
– napisała Silina.
Spruds powiedział na pospiesznie zwołanej konferencji prasowej, że chce uchronić łotewską armię przed jej instrumentalnym traktowaniem dla osiągnięcia celów politycznych.
O wtargnięciu w przestrzeń powietrzną dwóch dronów poinformowało w czwartek łotewskie wojsko. Uszkodzone zostały cztery puste zbiorniki na ropę w Rzeżycy. Nie doszło do pożaru, ale podjęto czynności w celu schłodzenia jednego ze zbiorników. Nikt nie został ranny ani zabity.
Wcześniej w niedzielę szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha po rozmowie ze swoją łotewską odpowiedniczką Baibą Braże oświadczył we wpisie na X, że incydenty z dronami na Łotwie były wynikiem rosyjskiej walki radioelektronicznej obliczonej na „skierowanie ukraińskich dronów z dala od ich celów w Rosji”.
Sybiha potwierdził gotowość Ukrainy do współpracy z państwami bałtyckimi i Finlandią dla zapobiegania takim incydentom; zadeklarował, że Kijów gotów jest zaangażować w to swoich specjalistów.
W piątek dowódca sił zbrojnych Łotwy gen. Kaspars Pudans ocenił, że łotewskie systemy zawiodły, nie wykrywając wlatującego od strony Rosji drona, i zapowiedział, że wojsko zbada, czy obecna obrona powietrzna na granicy wschodniej jest wystarczająco skuteczna.