"Vamospapi, vamosargentina" - napisała na Instagramie tuż przed meczem żona Lionela Messiego Antonella Roccuzzo, publikując zdjęcie ubranego w narodowy trykot z numerem ojca najmłodszego syna pary - Ciro. Zagrzewanie do boju i trzymanie kciuków na nic się zdało. Po wyrównanej pierwszej połowie w drugiej Argentyńczycy byli bezradni i zostali rozbici przez świetnie dysponowanych piłkarzy z Bałkanów. Messi - zagubiony, niewidoczny, w cieniu choćby Luki Modrica, który koncertowo dyrygował grą swojego zespołu i zdobył piękną bramkę.