Wulgarne wyzwiska, plucie, oblewanie alkoholem - to sceny z minionego weekendu, jakich doświadczyli żołnierze strzegący polsko-białoruskiej granicy na odcinku podlaskim. Ze strony młodych, agresywnych Polaków.
Na nagraniach słychać wulgaryzmy "j***ć psy" czy "j***ć" mur; pokazywane są wulgarne gesty. Na koniec jedna z młodych kobiet odwraca się do odjeżdżających mundurowych, podnosi sukienkę, zdejmuje bieliznę i wypina nagie pośladki, trzymając cały czas uniesiony środkowy palec.
Sprawę zgłoszono na policję. Wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Cezary Tomczyk przekazał, że przesłuchano 17 osób, choć nie dodał, że to wyłącznie żołnierze.
O sprawie mówił w programie Telewizji Republika „W Punkt” były szef MON i marszałek-senior poprzedniej kadencji Antoni Macierewicz.
Rozpoczął szerzej:
„Trzeba się spytać, dlaczego od kilku miesięcy ciągle działa zespół prokuratorów, który zajmuje się rzekomymi przestępstwami wojskowych, którzy bronią naszej granicy. Ciągle ta struktura jest i to rzecz straszliwa”.
Jak wskazał, to „istota rzeczy”. - Istotą polityki pana Donalda Tuska jest nieustanna presja na polskie wojsko, broniące naszej granicy, żeby się cofało, żeby nie działało, żeby jak najwięcej żołnierzy zrezygnowało ze swojego działania - ocenił polityk.
I dalej: „Powinno dojść do prawnych działań wobec tych ludzi. To nie było działanie doraźne. Nie było tak, że zadziałały w tych ludziach jakieś emocje. Mamy do czynienia z operacją polityczną, w której tacy ludzie uczestniczą”.
Zaapelował, że „(operacja) powinna być przeanalizowana”. - To jest realizowane nieustannie, a tym udział bierze także prokuratura. Bierze w tym udział pan Bodnar, bierze udział pan Tusk. Widzimy całościowe działanie przeciwko armii broniącej naszej granicy wschodniej - mówił.
Podkreślił, że „to antypolskie działanie, zagrażające naszemu bezpieczeństwu”. - Działanie świadomie prowadzone przez pana Tuska - podsumował Macierewicz.