Nieprawomocny wyrok zapadł w lipcu 2025 roku. Gawłowski został skazany na pięć lat bezwzględnego pozbawienia wolności w związku z tzw. aferą melioracyjną. Ponadto zasądzono 10-letni zakaz zajmowania stanowisk w spółkach Skarbu Państwa oraz grzywnę w wysokości 180 tys. złotych (600 stawek po 300 złotych).
Gawłowski nie przyznawał się do winy, przekonując o „politycznym charakterze procesu”. To o tyle zaskakująca teza, że orzekał sędzia Grzegorz Kasicki, pełniący ważne funkcje od kiedy ministrem sprawiedliwości był Adam Bodnar, a teraz Waldemar Żurek. Niedawno został nawet prezesem Sądu Okręgowego w Szczecinie.
Wyrok został zaskarżony, a akta już wpłynęły do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.
Wiemy, kto będzie orzekać w sprawie Gawłowskiego
Jak przekazał nam jego rzecznik, sędzia Robert Bury, sprawa trafiła na początku stycznia br.
System Losowego Przydziału Spraw (bez względu na rozporządzenie ministra Waldemara Żurka o zaprzestaniu losowania sędziów) przydzielił sprawę pomorskiego barona Platformy Obywatelskiej do referatu s. Małgorzaty Puczko. To sędzia delegowana do SA w Szczecinie.
W związku z tym, że znana jest już przewodnicząca składu orzekającego, niejako automatycznie znana jest już pozostała dwójka sędziów, tj. cały skład trójkowy. Dlaczego?
- Składy trzyosobowe zostały już wcześniej wylosowane. Czyli przed wpłynięcie tej sprawy do sądu
- wytłumaczył nam rzecznik szczecińskiego SA.
W przypadku sprawy Gawłowskiego, można się zatem spodziewać składu orzekającego s. Małgorzata Puczko, SSA Stanisław Kucharczyk oraz SSA Piotr Brodniak.
- Przy czym wszyscy byli wylosowani przez System Losowego Przydziału Spraw. Nikt nie wskazał palcem, kto ma stworzyć ten skład - powtórzył s. Bury.
Co dalej? Jak usłyszeliśmy, teraz s. Puczko ma czas na zapoznanie się z obszernymi aktami, po czym wyznaczy termin rozprawy.
– Sprawa nie jest prosta. Pani sędzia musi się zapoznać z aktami, zanim wyznaczy termin. Sprawa należy do skomplikowanych, zatem zapoznanie się z aktami na pewno będzie czasochłonne
- zapowiedział rzecznik SA.
Dopytany, kiedy proces może ruszyć, odparł: „myślę, że terminu można się spodziewać od czterech do sześciu miesięcy”.
Dodał, że sprawa będzie rozstrzygana wyłącznie przez sędziów zawodowych, bez udziału ławników.