Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"To kuriozum. Mamy sprzęt, kadrę, a kontraktów brakuje. Rząd Tuska łamie kręgosłup polskiej zbrojeniówki"

Sytuacja z Fabryką Broni "Łucznik" w Radomiu jak w soczewce oddaje podejście tego rządu do polityki zbrojeniowej. Skoro władza mówi, że wszystko można kupić za granicą, czytaj w krajach europejskich poprzez mechanizm SAFE, to dlaczego tego nie robić. Strategią tego rządu jest maksymalne zewnętrzne zadłużenie Polski. Po to, byśmy byli zależni przez dziesiątki następnych lat – mówi portalowi Niezależna.pl Andrzej Kosztowniak, poseł PiS, były minister finansów, komentując sprawę problemów radomskiej fabryki.

Jak informowaliśmy na portalu Niezależna.pl, Fabryka Broni "Łucznik" w Radomiu zwiększyła moce produkcyjne na potrzeby wojska, ale dziś nie ma wystarczających zamówień, by je wykorzystać. Wynika to wprost z odpowiedzi na interpelację poselską posła Andrzeja Kosztowniaka. W tle są decyzje zakupowe państwa i brak nowych kontraktów.

Przypomnijmy: w ostatnich latach radomska fabryka przeszła szeroki program rozbudowy. Powstała nowa hala produkcyjna (2025), zakupiono zautomatyzowane maszyny, a zakład znacząco zwiększył zatrudnienie. Inwestycje były odpowiedzią na zapotrzebowanie zgłaszane przez sektor obronny w związku z rozbudową Sił Zbrojnych RP. W efekcie spółka osiągnęła wysoki poziom gotowości technologicznej i produkcyjnej. Dziś jednak ten potencjał nie jest w pełni wykorzystywany. Z informacji przekazywanych przez zarząd spółki wynika, że obecne zamówienia - choć zabezpieczone na kilka lat - nie pozwalają na pełne obciążenie linii produkcyjnych.

Na problem zwracają uwagę również pracownicy "Łucznika". W rozmowie z portalem branżowym wskazywali, że brak nowych zamówień może w krótkim czasie przełożyć się na sytuację kadrową. 

W ocenie zakładowej Solidarności, pracę w "Łuczniku" może stracić ponad 140 osób z przeszło 600 pracowników.

Interpelację poselską ws. sytuacji radomskiej fabryki złożył poseł PiS Andrzej Kosztowniak. Były minister finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego skierował do rządu pytania m.in. o szczegółowy stan zamówień na lata 2026–2027, przyszłość kontraktów dla wojska, gotowość do zwiększenia produkcji i potencjalny wpływ sytuacji na zatrudnienie.

W odpowiedzi podpisanej przez Konrada Gołotę, wiceministra aktywów państwowych wskazano, że obecny poziom zakontraktowanych zamówień nie zapewnia pełnego wykorzystania mocy produkcyjnych spółki.

Aktualny wolumen zamówień pozostaje istotnie niższy od zdolności produkcyjnych osiągniętych w wyniku zrealizowanego programu inwestycyjnego, którego celem było długoterminowe zwiększenie potencjału produkcyjnego Spółki zgodnie z kierunkowymi potrzebami zgłaszanymi przez resort obrony narodowej.

– czytamy we fragmencie.

"Odwrócona logika"

W rozmowie z portalem Niezależna.pl poseł Andrzej Kosztowniak podkreśla, że Fabryka Broni "Łucznik" jest kluczowa nie tylko dla mieszkańców Radomia i okolic, ale także dla całego polskiego sektora zbrojeniowego. 

W kontekście uzbrojenia coraz więcej mówi się o dronach, ciężkiej artylerii, ale dla żołnierza i przedstawicieli służb mundurowych to broń podręczna jest podstawowym elementem obrony. Z tego powodu radomski "Łucznik" to kręgosłup polskiej obronności. 

– podkreśla nasz rozmówca.

Potrzeba coraz więcej broni, nie tylko dla Polski, ale także na rynek eksportu. Wydawałoby się, że jest to wręcz złoty moment dla poszczególnych fabryk zbrojeniowych, które powinny mieć do realizacji cały wachlarz zamówień. Tymczasem w przypadku radomskiej fabryki nie wygląda to najlepiej.

– dodaje.

Z jednej strony słyszymy, że zapotrzebowanie na broń jest ogromne. Z drugiej zaś dochodzą sygnały, że związkowcy obawiają się o miejsca pracy. To sytuacja kuriozalna. Cały świat się zbroi, mamy fabrykę z potężnymi mocami przerobowymi, i zamiast podpisywać kolejne kontrakty i zatrudniać dodatkowe osoby, mamy w Radomiu odwrócenie logiki tej sytuacji.

– uzupełnia.

Mamy maszyny, sprzęt, wykształconą kadrę. Dziś słyszymy, że fabryka w Radomiu nie ma zamówień. Trzeba jasno powiedzieć: "Łucznik" jest problemem tego rządu. Skoro władza mówi, że wszystko można kupić za granicą, czytaj w krajach europejskich poprzez mechanizm SAFE, to czemu tego nie robić. Wiadomo, że sami nie zbudujemy myśliwców, ale sami pozbawiamy się produkcji, która funkcjonuje u nas od stu lat.

– wskazuje Kosztowniak.

Jak to jest? Jeżeli przedsiębiorstwo przez sto lat produkowało broń, potrafiło ją sprzedać, zdobywała ona uznanie na całym świecie i nowe rynki, a dziś przedstawia się tezę, że raptem zapomniano, jak to się robi. Ubliżanie zdrowemu rozsądkowi to najdelikatniejsze określenie takiej postawy. 

– uważa poseł PiS.

"Strategią tego rządu jest maksymalne zewnętrzne zadłużenie Polski. Po to, byśmy byli zależni przez dziesiątki następnych lat" – podkreśla Kosztowniak. 

Gra się też presją czasu, żeby zrobić to jak najszybciej, najlepiej do maja. Mechanizm SAFE jasno pokazuje, skąd mamy kupować. To bedą dwa-trzy kraje, jasny kierunek. Nabiją sobie kabzę na kontraktach z Polską. 

– wskazuje.

Przykład SAFE dla Rumunii potwierdza, jak ma być wykorzystywany ten mechanizm. Nagle okazało się, że niemiecki przemysł podniósł cenę z 3 na 4 miliardy euro i chce dostarczyć sprzęt starszej generacji. Pod presją czasu będziemy przymuszani do tego, by kupić zbrojeniowy szrot i być w pełni zależni finansowo i zbrojeniowo od innych.

– ostrzega nasz rozmówca.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej