Jako przykład coraz większej agresji i nieobliczalności Rosji wskazał nielegalną aneksję Krymu, destabilizację wschodniej Ukrainy, stacjonowanie rosyjskich wojsk na obszarach formalnie należących do Gruzji i Mołdawii, liczne cybertaki i kampanie dezinformacyjne. Zaznaczył jednak, że przed Sojuszem rysują się już "kolejne zagrożenia, takie jak modernizacja rosyjskich sił zbrojnych i rosyjskiej broni nuklearnej".
NATO dąży do świata bez broni atomowej i popiera kontrolowanie arsenałów jądrowych, a wszelkie ich użycie uważa za bardzo nieprawdopodobne, obawia się jednak, że "Moskwa inaczej zapatruje się na możliwe zastosowanie broni atomowej" - powiedział Stoltenberg.
- W swojej doktrynie (strona rosyjska) jasno wskazała, że jest gotowa użyć broni atomowej w regionalnym konflikcie, co nazywa "eskalacją przez deeskalację". My dostrzegamy zagrożenie, że rząd rosyjski może stopniowo odchodzić od stosowania broni konwencjonalnej na rzecz broni jądrowej, zarówno w doktrynie wojskowej, jak i podczas manewrów i przy rozwijaniu potencjału zbrojnego
- dodał, zaznaczając, że "obniża to próg zastosowania broni atomowej przez Moskwę".
Jako NATO musimy znaleźć na to odpowiedź - powiedział szef Sojuszu.
- Musimy nadal poprawiać gotowość bojową i zdolności. (...) Rosja nie powinna się łudzić - jesteśmy zawsze gotowi do reakcji na zbrojny atak na jednego z sojuszników. Chcemy wiarygodnie odstraszać. Nie chcemy wojny, naszym celem jest deeskalacja
- dodał.
Na pytanie, czy po ataku na Skripala odbędą się w NATO konsultacje w związku z możliwym zagrożeniem integralności terytorium Wielkiej Brytanii, Stoltenberg odparł, że rząd w Londynie dotychczas o to nie poprosił. "Musimy reagować w odpowiedni sposób. Przekazaliśmy Moskwie silny sygnał jedności, to bardzo ważne" - podkreślił.