Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Suski przyznaje: Nie jesteśmy zaskoczeni prezydenckim wetem, ale wolelibyśmy, żeby ta ustawa została przyjeta

- Wiedzieliśmy, że pan prezydent zastanawia się nad tym co zrobić przy okazji tej ustawy i były takie możliwości, że albo ją skieruje do Trybunału Konstytucyjnego, albo ją zawetuje. Tutaj nie jesteśmy specjalnie zaskoczeni, chociaż oczywiście wolelibyśmy, żeby ta ustawa została przyjęta - powiedział poseł PiS Marek Suski w rozmowie z redaktor Katarzyną Gójską w programie Telewizji Republika "W punkt".

Autor:

Prezydent poinformował w poniedziałek, że zawetował nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji, zmierzającą m.in. do tego, by podmioty spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego mogły posiadać w spółkach medialnych działających na podstawie polskich koncesji, udziały nieprzekraczające 49 proc. 

Zaskoczenia nie było 

Katarzyna Gójska zapytała Marka Suskiego o to, jak patrzy na taką decyzję prezydenta. - Spodziewał się pan takiej decyzji, może cały klub się spodziewać, czy też jest ona pewnym zaskoczeniem? - zapytała.

- Wiedzieliśmy, że pan prezydent zastanawia się nad tym co zrobić przy okazji tej ustawy i były takie możliwości, że albo ją skieruję do Trybunału Konstytucyjnego, albo ją zawetuje. Tutaj nie jesteśmy specjalnie zaskoczeni, chociaż oczywiście wolelibyśmy, żeby ta ustawa została przyjęta

- zapewnił gość Telewizji Republika. 

Demonizowana ustawa

Prezydent na a konferencji prasowej, poświęconej ustawie medialnej mówił m.in, że w Polsce są różne powody do zaniepokojenia. Wymienił m.in. pandemię, inflację i rosnące ceny. Ocenił, że "Polska ma dużo problemów". - Gdyby ustawa medialna zaczęła obowiązywać mielibyśmy kolejny spór. Polska znalazłaby się w sporze arbitrażowym z firmą, która uważałaby się poszkodowaną tą sytuacją (chodzi o amerykańskich właścicieli telewizji TVN). Oznaczałoby to koszty dla Polski, na pewno koszty nie małe, bo kwestia wartości, które wchodzą w grę to są miliardy dolarów" - stwierdził. Prezydent podkreślił także, że  jest też jednak kwestia umów międzynarodowych, w tym polsko-amerykańskiego traktatu o stosunkach handlowych i gospodarczych z 1990 r. - Jeśli zawarliśmy umowę, musimy jej dotrzymywać; jeśli my nie będziemy dotrzymywać umów, inni też ich nie będą dotrzymywali - stwierdził. 

Do tych argumentów odniósł się Marek Suski. - Wydaje mi się, że pan prezydent brał pod uwagę ogólną sytuację międzynarodową, światową, wojną gospodarczą, pandemiczną, tę wojnę także jeżeli chodzi o energetykę. Stąd też były to bardziej argumenty polityczne niż argumenty prawne. Dlatego też trudno jest tutaj dyskutować - stwierdził.

- Pan prezydent skorzystał ze swojej prerogatywy. Zapewne rozmawiał też z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych. Być może ma jakąś wiedzę, której my nie posiadamy. Ta decyzja nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, a z drugiej strony ta ustawa była demonizowana. To nie była ustawa, która po wejściu likwidowałaby jedną ze stacji. Co więcej dawałaby długi czas na to, żeby uregulować zgodnie ze polskim stanem prawnym te wszystkie niedociągnięcia, które były przy umowie sprzedaży i to tyle 

- powiedział Marek Suski.

 

Autor:

Źródło: Niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej