Przypomnijmy: dziennik "Rzeczpospolita" ujawnił dziś na swoich łamach, że dyrektor Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz rozważał zorganizowanie seminarium badawczego na temat ewentualnego zwrotu przez Polskę dóbr kultury m.in. RFN.
Stoi to w sprzeczności z polityką polskiego rządu, a jest wręcz na rękę nowemu rządowi w Berlinie, którego minister kultury miał sygnalizować swoim odpowiednikom w Polsce chęć odzyskania choćby tzw. Berlinki, zbioru zabytkowych archiwaliów z byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej, obecnie znajdującego się w Bibliotece Jagiellońskiej
– wskazuje "Rzeczpospolita".
🔴TYLKO U NAS. Kontrowersyjne pomysły dyrektora Instytutu Pileckiego - opisuje @MiloszMaciej
— Rzeczpospolita (@rzeczpospolita) August 5, 2025
Kliknij w zdjęcie, by przeczytać więcej🔽https://t.co/vWbVLeAurV
Na łamach portalu Niezależna.pl wielokrotnie pisaliśmy o skandalicznych wydarzeniach, które dzieją się w Instytucie kierowanym przez Ruchniewicza. Doniesienia o seminariach badawczych są kolejnym szokującym pomysłem, po skandalu z Maksymilianem Sznepfem, likwidacji programu "Zawołani po Imieniu" czy wygaszaniu Centrum Lemkina.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
"Zawołani po imieniu" to projekt honorujący Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. W lipcu portal Niezależna.pl informował, że zwolniono wszystkich pracowników merytorycznych do tej pory odpowiedzianych za jego realizację.
Szef @InstPileckiego - Krzysztof Ruchniewicz - tym razem postanowił zaorać wystawę "Zawołani po imieniu", która opowiadała o Polakach, którzy mimo ryzyka śmierci, pomagali Żydom w czasie okupacji niemieckiej.
— Adam Czarnecki (@czardam) July 15, 2025
Oczywiście Ruchniewiczowi takie przedstawienie Polaków nie odpowiada,… pic.twitter.com/5zEuxbQreN
"Skandaliczny pomysł"
W rozmowie z portalem Niezależna.pl, prof. Piotr Grochmalski, politolog, ekspert ds. międzynarodowych, przypomina, że Instytut Pileckiego odgrywał bardzo ważną rolę w badaniu i dokumentowaniu historii XX wieku.
Placówka była bardzo ważna z punktu widzenia badań, udanych publikacji na wysokim poziomie, także w ujęciu międzynarodowym. Była też ośrodkiem profilowanym pod kątem swojego patrona, Witolda Pileckiego.
– mówi ekspert.
Jak dodaje, wraz ze zmianą władzy, zmianie ulegli dyrektorzy wielu ośrodków kultury i historii.
Istnieje gigantyczna asymetria między ilością różnego rodzaju think-tanków, fundacji czy instytutów, które Niemcy stworzyły u siebie i u nas, a tymi polskimi. Wiele z nich ma prowadzić politykę miękkiego oddziaływania, germanizacji – przyciągają ludzi atrakcyjnymi formami w postaci stypendiów, a ci później przedstawiają niemiecką rację stanu. W efekcie mamy działania w postaci proniemieckich publikacji czy niemieckiego postrzegania rzeczywistości. Polskich podmiotów mieliśmy bardzo niewiele, ale nawet w tej chwili są one przejmowane przez ludzi, którzy realizują antypolską politykę.
– wskazuje nasz rozmówca.
W kontekście pomysłu Krzysztofa Ruchniewicza, prof. Grochmalski uważa, że już same słowa o zwracaniu Niemcom dóbr przez Polskę są skandaliczne, nie mówiąc już o wprowadzeniu takiego planu w życie.
Za taką postawę osoba ta powinna zostać natychmiast zdymisjonowana.
– uważa.
"Germanizacja Polski przy aprobacie Tuska"
Ekspert zwraca uwagę, że w Polsce mamy do czynienia z wieloma przejawami germanizacji, czy to instytucji, czy mediów, a ujawniona sprawa w Instytucie Pileckiego jest kolejnym elementem tego planu.
Premier Donald Tusk jest swego rodzaju nadzorcą niemieckich interesów w Polsce, dlatego dokonują oni przejmowania instytucji w naszym kraju, ale nie tylko. Podobnie jest z mediami. Niemieckie ośrodki "kształtują" polskich dziennikarzy, którzy potem realizują niemiecką rację stanu. Z takim działaniem łączy się również postawa samego Tuska. Premier słowem nie odezwał się w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Minister z jego rządu (Barbara Nowacka – red.) mówi, że "polscy naziści zbudowali obozy koncentracyjne". Obrońców granic, patriotów, przedstawia się jako przestępców, społeczny element. To wszystko pokazuje, do jakiego stopnia Niemcy dokonali głębokiego zniszczenia naszej tożsamości narodowej. Jak potężna i agresywna jest polityka niemiecka, a Tusk jest instrumentem, przy udziale którego jest to realizowane.
– mówi prof. Grochmalski.
Niemcy doskonale wiedzą, że polska kultura i tożsamość narodowa, w tym związane z nimi instytucje, mają kluczowe znaczenie w tzw. procesie miękkiego oddziaływania, dlatego uprawiają potężną politykę germanizacji i przedstawiania niemieckiej wizji świata.
– dodaje.
Germanizacja nie postępuje wyłącznie poprzez obszary kultury, ale też poprzez rząd. Od czasów zaborów nie mieliśmy polityka, który myśli niemieckimi kategoriami i ich interesem. Nigdy wcześniej w historii Polacy nie godzili się na to, by taki człowiek odgrywał istotną rolę w państwie polskim. A dziś mamy takiego człowieka na czele rządu. Donald Tusk jest sformatyzowany niemiecko, myśli po niemiecku i działa w interesie Niemiec.
– kończy nasz rozmówca.