Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

"Zawołani po imieniu" znika. Kluczowy projekt Instytutu Pileckiego wstrzymany

Instytut Pileckiego, kierowany przez Krzysztofa Ruchniewicza wygasza kluczowy projekt - "Zawołani po imieniu” - honorujący Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Zwolniono wszystkich pracowników merytorycznych do tej pory odpowiedzianych za jego realizację.  Nie działa strona internetowa projektu, brakuje też upamiętnień.

„Zawołani po imieniu” to wieloletni program honorujący Polaków, którzy podczas okupacji niemieckiej, zostali zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom. Dokumenty i świadectwa pozostawały do tej pory nieznane i rozproszone w archiwach, ślady materialne stopniowo ulegały zniszczeniu. Program to m.in. poszukiwania archiwalne oraz świadectwa świadków historii i stała wystawa.

Reklama

Zwolnienia i brak działań

Strona internetowa programu od kilku dni jest nieaktywna. Pojawia się komunikat „nowa strona w przygotowaniu”.  Za projekt „Zawołani po imieniu” od 2022 roku odpowiadało kilku pracowników merytorycznych, w tym naukowców. Żaden z nich nie zachował posady. Nowy dyrektor Krzysztof Ruchniewicz nie przedłużył z nimi umów. Podobnie stało się z innymi pracownikami Instytutu Pileckiego zatrudnionymi na czas określony. Instytut nie przedłużył większości z umów. 

Do tej pory Instytut co pół roku upamiętniał kolejnych Polaków, którzy z narażeniem życia pomagali Żydom. W I półroczu 2025 takiego upamiętnienia zabrakło.  

Czy program „Zawołajmy po imieniu” przetrwa? Ma być zmodyfikowany.

Są różne koncepcje. Może być realizowany przy współpracy z Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej  im. Rodziny Ulmów w Markowej, albo będzie przekazany tej instytucji w całości 

– usłyszeliśmy od pracowników Instytutu.  

5 listopada 2024 r. rozpoczęła się 5-letnia kadencja nowego dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Został nim mianowany przez minister kultury i dziedzictwa narodowego Hannę Wróblewską prof. Krzysztof Ruchniewicz. Opinie na temat nowego szefa Instytutu Pileckiego dotyczyły przede wszystkim jego proniemieckich sympatii.

Publicystka historyczna Estera Flieger napisała wprost, że "jak profesor Ruchniewicz weźmie się za temat polskiej polityki pamięci, to nie będzie co zbierać i jeszcze Polska będzie płacić reparacje".

Jak nieoficjalnie ustaliła "Rzeczpospolita", nowe kierownictwo Instytutu Pileckiego zastanawia się, co zrobić z badaniami dotyczącymi zrabowanych przez Niemców w czasie wojny dzieł sztuk, których poszukuje polski resort kultury. 

– Odwołana została planowana na marzec w Berlinie konferencja na temat proweniencji dzieł sztuki. W tym samym czasie planowana była też wystawa o polskich dziełach sztuki, które zostały zrabowane w czasie okupacji niemieckiej – powiedział dziennikowi jeden z pracowników naukowych zajmujący się badaniem losów utraconych artefaktów.

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama