Podczas służby 21-letni Mateusz Sitek został zaatakowany przez jednego z agresywnych mężczyzn, którzy próbowali sforsować zaporę graniczną w okolicach Dubicz Cerkiewnych. Nielegalny migrant przełożył rękę przez barierę i zadał cios nożem w klatkę piersiową. W efekcie żołnierz zmarł 6 czerwca 2024 r.
"Nie wydawano poleceń co do treści czynności"
Prok. Anny Adamiak, rzecznik prokuratora generalnego Waldemara Żurka, w odpowiedzi na pytania Niezalezna.pl przekazała: "Prokurator Generalny korzysta ze swoich uprawnień w zakresie nadzoru nad działalnością prokuratury, w tym nad prowadzonymi postępowaniami przygotowawczymi, za pośrednictwem Prokuratora Krajowego oraz departamentów merytorycznych Prokuratury Krajowej".
Postępowanie dotyczące śmierci sierż. Mateusza Sitka jest prowadzone przez Wydział do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie i pozostaje pod zwierzchnim nadzorem służbowym Departamentu do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej. Sprawa została objęta zwierzchnim nadzorem służbowym Departamentu do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej w dniu 14 czerwca 2024 roku, zgodnie z decyzją Prokuratora Krajowego. Nadzór ten jest nadal sprawowany.
– czytamy w odpowiedzi prok. Adamiak.
Nie odpowiedziano jednak na wprost zadane przez nas pytanie o inne działania w tej sprawie.
W związku z tym zadaliśmy szereg kolejnych. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej, odpowiedział nam, że „zwierzchni nadzór służbowy ma charakter wewnętrzny”. Poinformował, iż może „jedynie wskazać, iż w sprawie tej nie wydawano poleceń co do treści czynności”.
"Nadzór z poszanowaniem niezależności prokuratora"
Więcej informacji, choć bez szczególnie istotnych, podała Anna Adamiak, rzecznik Waldemara Żurka.
Zwierzchni nadzór służbowy sprawowany jest z poszanowaniem niezależności prokuratora prowadzącego postępowanie i nie może być utożsamiany z ingerowaniem w jego tok. W sprawie dotyczącej zabójstwa Mateusza Sitka prokurator sprawujący zwierzchni nadzór służbowy uczestniczył na początkowym etapie postępowania w spotkaniu służb zaangażowanych w czynności poszukiwawcze i wykrywcze, a następnie pozostawał w bieżącym kontakcie z prokuratorem referentem, uzyskując informacje o przebiegu i wynikach prowadzonych czynności, w tym realizowanych za granicą. W sprawie odbywały się również spotkania służbowe z prokuratorem referentem dotyczące stanu postępowania i podejmowanych czynności. Prokurator sprawujący nadzór posiada ponadto bieżący dostęp do zdigitalizowanych akt sprawy, co umożliwia stały wgląd w jej przebieg. Wydanie postanowienia o tymczasowym aresztowaniu, listu gończego, europejskiego nakazu aresztowania oraz skierowanie wniosku ekstradycyjnego do władz Republiki Białorusi wyczerpuje dostępne prokuraturze instrumenty służące zatrzymaniu i doprowadzeniu podejrzanego. Ocena dalszych możliwości działania wymaga uwzględnienia ustawowych kompetencji organów procesowych oraz ograniczeń wynikających z międzynarodowych mechanizmów współpracy prawnej w sprawach karnych.
– poinformowano.
Z tego wynika, iż nadzór sprowadzał się do udziału w spotkaniu służb, kontaktu z referentem, dostępu do akt, ocenie działań. Nie ma natomiast mowy m.in. o przekazywaniu informacji prokuratorowi krajowemu Dariuszowi Kornelukowi czy prokuratorowi generalnemu Waldemarowi Żurkowi, mimo iż o to pytaliśmy, a także o wydawaniu zaleceń.
Mimo naszych pytań, nie wiadomo również m.in. jakie działania nadzorcze podjęto po ustaleniu tożsamości podejrzanego, a przed wydaniem postanowienia o przedstawieniu mu zarzutów; jakie działania nadzorcze podjęto po ustaleniu, że podejrzany przebywa na terytorium Białorusi; jakie działania nadzorcze podjęto w związku z zastosowaniem wobec podejrzanego Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz innych międzynarodowych instrumentów poszukiwawczych; jakie działania nadzorcze podjęto po skierowaniu do władz Białorusi wniosku o zatrzymanie i wydanie podejrzanego.
Odmowa wykonania polecenia na korzyść żołnierza
Dyrektorem wspomnianego Departamentu do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej, który na podstawie decyzji Korneluka sprawuje zwierzchni nadzór służbowy nad sprawą, jest płk Tomasz Mackiewicz.
Niedawno było o nim głośno w związku ze sprawą żołnierza, który ruszył w pościg za nielegalnym migrantem. Po upadku żołnierza broń wystrzeliła, raniąc Syryjczyka. Jak napisali później biegli, pistolet maszynowy miał wady konstrukcyjne, czego efektem był niespodziewany wystrzał.
Pomimo to prokuratura postawiła zarzuty żołnierzowi i skierowała sprawę do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie, domagając się warunkowego umorzenia sprawy. Taki scenariusz nadal jednak jest niekorzystny żołnierza, bo o ile nie poniósłby kary, to zostałby uznany za winnego. A to otworzyłoby Syryjczykowi drogę do dochodzenia odszkodowania. Migrant domaga się 50 tys. zł od obrońcy polskiej granicy.
Zastępca prok. generalnego ds. wojskowych Tomasz Janeczek, który później został zawieszony przez Żurka, wydał polecenie służbowe cofnięcia skierowanego do sądu wniosku o warunkowe umorzenie, gdyż nie dopatrzono się znamion przestępstwa.
Polecenie prok. Janeczka zostało zignorowane przez Mackiewicza. Później tłumaczono, że polecenie dotyczące treści czynności procesowej musi być skierowane do prokuratora prowadzącego sprawę, a nie do dyrektora departamentu, który tej sprawy nie prowadzi.
Prokurator od Smoleńska
Przypomnijmy, że to właśnie prok. Mackiewicz jest kierownikiem powołanego przez Adama Bodnara zespołu śledczego sprawdzającego podkomisję Antoniego Macierewicza, która badała przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Krótko po katastrofie smoleńskiej prok. Mackiewicz został członkiem zespołu prokuratorów prowadzących czynności w tej sprawie. Brał udział m.in. w przesłuchiwaniu świadków w Smoleńsku, a później był obecny podczas badań archeologicznych na miejscu tragedii, a także uczestniczył w oględzinach wraku Tu-154M w Smoleńsku.
Prace zespołu, którego był członkiem, były szeroko krytykowane. Zarzucano m.in. nieuczestniczenie polskich prokuratorów w oględzinach, sekcjach zwłok ofiar katastrofy i pobieraniu prób do badań wykonywanych na terenie Rosji, także niewykonanie przez polską prokuraturę oględzin i sekcji zwłok oraz niepobranie prób do badań już po sprowadzeniu ciał ofiar do Polski. Sąd uznał, że przestępstwa niedopełnienia obowiązków nie popełniono, przyznając jednak, że nie oznacza to, iż wszystko przebiegło prawidłowo. Sąd zwrócił uwagę, że obieg informacji między prokuratorami pracującymi w Rosji i Polsce był „mało profesjonalny”.