Prokuratura Regionalna w Warszawie wezwała dzisiaj Antoniego Macierewicza, byłego szefa MON, i przedstawił mu zarzut "publicznego znieważenia kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych oraz pomówienia o zachowanie, które mogło poniżyć te osoby w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego dla pełnienia stanowisk".
Chodzi o wypowiedź, jaka padła w Sejmie 11 września 2025 r. Prokuratura twierdzi, że Macierewicz znieważył szefa SKW, Jarosława Stróżyka, oraz jego zastępców - Artura Plutę i Krzysztofa Duszę, nazywając ich "agentami rosyjskimi", a także "pomówił (…) o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi".
Co powiedział w Sejmie Macierewicz?
"To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...) Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje. A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi".
Antoni Macierewicz nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień.
Jest to działanie na rzecz służb rosyjskich, które mogą kontrolować tych ludzi, którzy dzisiaj pełnią fundamentalną rolę w służbach SKW, a w latach 2010-2014 współpracowali ze służbami rosyjskimi. To jest zarzut, jaki formułowałem podczas mojego wystąpienia sejmowego i uważałem, że mówię o tym po to, żeby bronić Polskę
- tak o przedstawionych zarzutach mówił w TV Republika Macierewicz.