W lutym stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła 6,1 proc. wobec 6 proc. w styczniu. To najwyższy poziom od września 2021 roku. Odczyt okazał się zgodny z wcześniejszymi oczekiwaniami, bo już po wstępnym szacunku resortu pracy ekonomiści zakładali, że wskaźnik wzrośnie właśnie do tego poziomu.
W dwa miesiące przybyło 67 tys. bezrobotnych
W samym lutym liczba osób figurujących w rejestrach urzędów pracy zwiększyła się o 20,8 tys., czyli o około 2,2 proc. Jeszcze mocniej widać to w szerszej perspektywie - w porównaniu z końcówką 2025 roku, w ciągu dwóch miesięcy przybyło aż 67 tys. bezrobotnych.
Średni wynik dla całego kraju nie oddaje jednak dużych różnic między regionami. Najniższą stopę bezrobocia odnotowano w województwie wielkopolskim, gdzie wyniosła 3,9 proc. Z kolei najwyższa była w warmińsko-mazurskim - 10,1 proc.
Duże różnice między regionami
W porównaniu ze styczniem bezrobocie wzrosło w większości województw. Najmocniej zwiększyło się w świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim, gdzie wskaźnik poszedł w górę o 0,2 pkt proc. W dziesięciu kolejnych województwach: dolnośląskim, kujawsko-pomorskim, lubelskim, lubuskim, łódzkim, opolskim, pomorskim, śląskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim - wzrost wyniósł po 0,1 pkt proc. W pozostałych regionach stopa bezrobocia nie zmieniła się.
Jeszcze wyraźniej widać pogorszenie w ujęciu rocznym. W porównaniu z lutym ubiegłego roku bezrobocie wzrosło we wszystkich województwach. Największy wzrost odnotowano w woj. lubuskim, gdzie wskaźnik był wyższy o 1,2 pkt proc. W świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim wzrost sięgnął po 0,9 pkt proc. Z kolei w lubelskim, łódzkim, śląskim i zachodniopomorskim bezrobocie zwiększyło się o 0,8 pkt proc. W dolnośląskim i pomorskim wzrost wyniósł po 0,7 pkt proc., a w wielkopolskim 0,6 pkt proc.
Coraz więcej osób bez kwalifikacji i bez zasiłku
Dane GUS pokazują również, jak wygląda struktura osób pozostających bez pracy. Kobiety stanowiły 49,2 proc. wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych, co oznacza spadek o 1,8 pkt proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Nadal zdecydowana większość osób bezrobotnych nie miała prawa do zasiłku - było to 86,2 proc., czyli o 1,9 pkt proc. więcej niż rok wcześniej.
Wśród zarejestrowanych 12,2 proc. stanowiły osoby, które wcześniej nie pracowały, a 4,5 proc. - absolwenci. Bez zmian w ujęciu rocznym pozostał odsetek osób zwolnionych z przyczyn dotyczących zakładu pracy, który wyniósł 4,3 proc.
W grupach objętych pierwszeństwem w dostępie do form pomocy wzrósł udział kilku kategorii. Więcej było osób bez kwalifikacji zawodowych - ich odsetek zwiększył się z 32,2 do 33 proc. Wzrosła też liczba długotrwale bezrobotnych, z 46,4 do 46,8 proc., oraz osób do 30. roku życia - z 24,4 do 24,7 proc. Niewielki spadek dotyczył natomiast osób po 50. roku życia, których udział obniżył się z 26,2 do 26 proc., a także osób z niepełnosprawnościami - z 6,1 do 6 proc.
"Miał być rok przełomu"
Zarówno w 2025 roku, jak i w 2026 roku, Donald Tusk - szef rządu, przekonywał, że lata te, będą latami przełomu. Do tych słów nawiązał w swoim komentarzu do problemu rosnącego bezrobocia Piotr Muller, europoseł PiS.
Miał być „rok przełomu”, a jest najwyższe od lat bezrobocie.
– napisał polityk.
Przytoczył najnowsze dane GUS, o których informowaliśmy powyżej, pisząc: "według najnowszych danych GUS stopa bezrobocia w lutym 2026 r. wzrosła do 6,1 proc., a liczba zarejestrowanych bezrobotnych dobija do 955 tys. osób. Tylko w samym lutym w rejestrach urzędów pracy przybyło blisko 21 tys. bezrobotnych".
Muller oznaczył we wpisie Donald Tuska i zapytał: "tak wygląda ten wasz „przełom”?".
Miał być „rok przełomu”, a jest najwyższe od lat bezrobocie. Według najnowszych danych GUS stopa bezrobocia w lutym 2026 r. wzrosła do 6,1 proc., a liczba zarejestrowanych bezrobotnych dobija do 955 tys. osób. Tylko w samym lutym w rejestrach urzędów pracy przybyło blisko 21 tys.… pic.twitter.com/OPYXJwbvJb
— Piotr Müller (@PiotrMuller) March 24, 2026
Swoją opinię na temat rosnącego bezrobocia wyraził też główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka.
„Lutowe dane z rynku pracy wysyłają sygnały, których nie powinniśmy bagatelizować. Mimo, że ankietowe dane Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, tj. dane nie administracyjne, nie dają sygnałów aż takiego pogorszenia, to rynek pracy zaczyna odczuwać skutki geopolitycznych zawirowań i szybkiego procesu dostosowawczego polskiej gospodarki”
- ocenił.
Jak przyznał: „zarządy firm blokują budżety rekrutacyjne i wygaszają najmniej produktywne wakaty. Biznes tam, gdzie można, zaczyna automatyzować procesy produkcyjne i jednocześnie próbuje spełniać oczekiwania płacowe bez pokrycia w rosnącej rentowności”.