Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się w poniedziałek do Unii Europejskiej o niezwłoczne przyjęcie jego kraju w ramach nowej specjalnej procedury. - Nasz cel to być razem ze wszystkimi Europejczykami i przede wszystkim na równych prawach – powiedział Zełenski.
Specjalna procedura
Michał Rachoń zapytał wiceministra spraw zagraniznych Piotra Wawrzyka o to, czym ten ta procedura różni się od sposobu, w jaki Polska wchodziła do UE. - Co oznacza ta podjęta przez prezydenta Zełenskiego decyzja? - dopytał.
- Jak wiemy Ukraina znajduje się w szczególnej sytuacji, ale też cała Unia Europejska, stąd te zasady na których byliśmy przyjmowani i warunki, które musieliśmy spełnić, aby dołączyć do Unii Europejskiej, po prostu nie przystają do obecnej sytuacji
- powiedział Piotr Wawrzyk.
Polityk podkreślił, że "propozycja ukraińska zakłada, aby pominąć wszystkie te warunki wstępne dotyczące dostosowania się do prawa unijnego, rynku wewnętrznego i różnych polityk unijnych". - I żeby po prostu Ukraina w trybie pilnym stała się członkiem Unii Europejskiej - wyjaśnił. - Do tego potrzebna jest jednak w zasadzie jednomyślność państw członkowskich, więc to będzie test dla wszystkich członków Unii - dodał.
Co dalej?
- Teraz powinniśmy poznać z jednej strony stanowisko Komisji Europejskiej a z drugiej strony stanowisko państw członkowskich i od tego zależy to, co będzie się dalej działo
- stwierdził wiceminister spraw zagranicznych.
Michał Rachoń dopytał polityka o to, czy spodziewa się, które z unijnych państw mogłoby się z tego wyłamać. - Myślę, że sytuacja jest na tyle nowa, specyficzna i pod każdym względem inna niż ta, z którą mieliśmy do czynienia wcześniej, że trudno przewidywać, który kraj jak się zachowa w takiej sytuacji. Jesteśmy w tak trudnej, nowej dla wszystkich sytuacji, że trudno określić, jak to się rozwinie - odpowiedział Piotr Wawrzyk.