Po godzinie 12.00 w warszawskiej Archikatedrze św. Jana rozpoczęła się msza święta w intencji ojczyzny i prezydenta RP. W uroczystej mszy bierze udział prezydent RP Karol Nawrocki wraz z małżonką, były prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką, a także przedstawiciele władz państwowych, kościelnych oraz politycy.
Mszę św. rozpoczęło odśpiewanie hymnu narodowego oraz Bogurodzicy. Liturgii przewodniczący prymas Polski, abp Wojciech Polak.
Prawo falowania
W homilii metropolita warszawski, abp Adrian Galbas, odwołując się do dzisiejszej liturgii Słowa, zaznaczył, że życie człowieka rozgrywa się między dwiema górami - Tabor oraz Kalwarią.
- Doświadczamy śmiechu i łez, radości i smutku. Nie ma na świecie nikogo, kogo życie byłoby samą euforią, a i nie ma nikogo, kogo życie byłoby samą tragedią. Zawsze jest wesele i pogrzeb, z górki i pod górkę, posiadanie i strata. Chodzi o to, żebyśmy jako wierzący mieli pewność, że we wszystkim jest Chrystus. Byśmy nie popadali w pychę, przeżywając szczęście, i nie popadli w rozpacz, przeżywając smutek. (...) Nie ma Wielkiego Piątku, po którym nie byłoby Zmartwychwstania - powiedział arcybiskup.
- Także pan doświadczy prawa falowania, będzie i tak, i siak, góra Kalwaria i góra Tabor. Aby jednak w ciągu tych pięciu lat intensywność tych gór nie rozłożyła się po połowie, aby nie zdominowało to, co trudne i ciężkie, ale nie jesteśmy naiwni. Wiecznego Taboru na pewno nie będzie. Pięć usłanych różami lat nie nadejdzie. Aby nie stracić głowy, trzeba nie tylko osobistych przymiotów (...), potrzeba także dobrego zespołu złożonego z ludzi lojalnych, życzliwych i krytycznych, ale nie krytykanckich i nie lizusów. Do tego wszystkiego trzeba przede wszystkim Łaski Bożej i o Nią się modlimy
- dodał hierarcha.
Abp Galbas wskazał, że "prawo falowania ma swoje odniesienie nie tylko do losów pojedynczego człowieka, ale i losów wspólnoty".
- Będzie pan podczas prezydentury świadkiem wielu szczęść polskiego narodu, które napełnią pana słusznym uczuciem dumy, będą to szczęścia spektakularne, jak choćby te, które kryją się pod imionami Iga i Sławosz, ale będą także szczęścia mniej powszechnie znane, ale nie mniej ważne, za którym będzie stał wysiłek milionów Polek i Polaków. Oby mógł się pan nimi cieszyć jak najdłużej i najczęściej - życzył metropolita.
Nadmienił, że prezydent będzie też uczestnikiem tego, "co dla społeczeństwa trudne, niepokojące i złe".
- Dzisiaj jest to szczególnie niestabilna sytuacja w Europie i podział wewnątrz polskiego społeczeństwa. Tocząca się od 3 lat wojna na Ukrainie, presja migracyjna na wschodniej i zachodniej granicy, przeobrażenia w UE, kryzys liberalnej demokracji, kryzys antropologiczny, zatracenie wiedzy nt. natury człowieka - to tylko niektóre z wyzwań. I mamy jedno trudne wyzwanie wewnętrzne - to trwający od lat konflikt polityczny, który dramatycznie rozbija nasz naród na wrogie sobie plemiona
- powiedział abp Adrian Galbas.
Arcybiskup przypomniał, że „w tej katedrze nasi przodkowie dziękowali Bogu za to, że potrafili się wznieść ponad narodowe podziały i uchwalić pierwszą w nowożytnej Europie konstytucję”.
Odwołał się również do słów ks. Piotra Skargi: „Proszę, nie dzielcie się temi trzemi dziedzictwy: Religią, Królem i Ojczyzną miłą, ale ich spólnie i w zgodzie używajcie. Bo skoro się dzielić tym poczniecie, wszytko wam zginie. Ja z nim trzymam, a ja nie trzymam, ja tego chcę, a ja drugiego — gotowa jest Rzeczypospolitej zguba, gdy się wiele w niej królów zacznie (…), bo Ojczyzna też rozdziałów, jako jedno ciało, nie cierpi”.
Urząd prezydenta musi jednoczyć
Abp Galbas wskazał, że urząd prezydenta powinien nas wszystkich jednoczyć, „ponieważ prezydent jest symbolem narodowej jedności, a także dlatego, że takie zostało mu powierzone zadanie; być prezydentem wszystkich Polaków, ponad jakimikolwiek podziałami”.
Bardzo byśmy chcieli, by taka była pana prezydentura. Oby nie miał pan względu na osoby, ale przewodził nam wszystkim ze spokojem i mądrością, przestrzegając prawa i ucząc nas je przestrzegać
– przyznał.
Zwracając się do prezydenta Karola Nawrockiego, abp Galbas przyznał, że na pewno ma już on wyznaczone cele na pierwsze dni swojej prezydentury, na pierwsze sto dni, na pierwszy rok i na pięć lat.
- To dobrze, to ustrzeże i pana i nas przed chaosem. Proszę jednak, jako osoba wierząca, nie stracić nigdy owego ostatecznego celu życia, jakim jest wieczność z Bogiem, przed którym każdy będzie musiał zdać sprawę ze swoich dokonań i zaniedbań. Gdy mamy to przed oczyma i w sercu, łatwiej ustrzec się od wielu błędów i od wielu grzechów, zwłaszcza od grzechu pychy
– powiedział.
Msza święta zgromadziła tłumy w archikatedrze, a także przed świątynią.