"Podjąłem decyzję o natychmiastowym odsunięciu sędziego Łukasza Piebiaka od czynności służbowych z powodu nadzwyczajnego ciężaru zarzutów, o których popełnienie jest on podejrzewany. Jego dalsza praca uderzałaby w powagę Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy i godziła w istotne interesy służby. Konieczne więc było niezwłoczne odsunięcie sędziego Piebiaka od postępowań sądowych i obywateli"
- tłumaczy Żurek we wpisie na platformie X.
Jedna ze wspomnianych w komunikacie spraw dotyczy tzw. afery hejterskiej, która wykreowana została przez niektóre media już w 2019 roku. Od tamtej pory nikt nie usłyszał żadnych zarzutów. Dlaczego więc teraz, tuż po wyborze sędziego Piebiak do KRS, minister sprawiedliwości podjął taką decyzję?
Jedyne co się zmieniło to to, że w czwartek podjąłem czynności w Krajowej Radzie Sądownictwa, uczestniczyłem w posiedzeniu, był tam obecny pan Żurek. Dzisiaj kontynuowałem czynności wraz z innymi członkami KRS i również obecny był minister Żurek. I to jest jedyna nowość
– zwrócił uwagę sędzia Piebiak, który był gościem Tomasza Sakiewicza w Telewizji Republika.
Kolejna sprawa dotyczy rzekomo sfałszowanego testamentu. Tu również nic nowego się nie wydarzyło. Zresztą o tej sprawie portal Niezalezna.pl obszernie informował wiele miesięcy temu.
W rozmowie z Niezalezna.pl s. Piebiak odniósł się do decyzji Żurka.
Nic w moim życiu prywatnym ani zawodowym w ostatnim czasie się nie wydarzyło, co by mogło spowodować taką reakcję. Przywołano dwie sprawy z przeszłości, a jedną wręcz z odległej, a to oznacza, że nic nowego nie znaleziono. Ale wygląda na to, że coś się wydarzyło, ale nie można było przywołać tego jako przesłankę do zawieszenia. Bo jak mógłby minister Żurek napisać w postanowieniu o zawieszeniu, że wziąłem udział w pracach KRS? Gdyby za sam udział w pracach KRS minister Żurek mnie zawiesił, to powiedziałby tym samym, że nowa KRS jest nielegalna. Ale tam siedzą jego koleżanki i koledzy, więc nie mógł tego powiedzieć
– tłumaczy.
- Wygląda na to, że moja praca w KRS jest solą w oku ministra Waldemara Żurka, ale nie może tego przyznać, bo zakwestionowałby wtedy swoje koleżanki i kolegów, oraz zdrowy rozsądek - podkreślił sędzia.
Co istotne, zawieszenie Piebiaka jako sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy nie ma żadnego wpływu na jego funkcjonowanie w Krajowej Radzie Sądownictwa.
Nie mogę wykonywać czynności orzeczniczych. Ja się zajmuję upadłościami konsumenckimi, więc osoby, które poszukują oddłużenia i mają wyznaczony termin wokandy, "podziękują" panu Żurkowi, bo nikt tych spraw nie weźmie, nie przeczyta i nie rozstrzygnie w tak krótkim czasie. One zapewne się odroczą i będą rozstrzygane wtedy, kiedy powrócę po zawieszeniu
– zaznaczył s. Piebiak w rozmowie z Niezalezna.pl.
Komunikat wydało Stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, w którym podkreślono, że "Minister Sprawiedliwości nie ma kompetencji do ingerowania w skład osobowy KRS przez instrumentalne stosowanie art. 130 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych".
Jeżeli decyzja ma dotyczyć członka KRS, jej skutki muszą być interpretowane ściśle, bo inaczej organ władzy wykonawczej uzyskałby pośredni mechanizm wpływania na skład organu konstytucyjnego stojącego na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów
– dodano.
KOMUNIKAT PRASOWY
— Prawnicy dla Polski (@PRAWNICYdlaPOL) June 15, 2026
Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski
Minister Sprawiedliwości nie ma kompetencji do ingerowania w skład osobowy KRS przez instrumentalne stosowanie art. 130 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Jeżeli decyzja ma dotyczyć członka KRS, jej skutki muszą być… https://t.co/WjDo9lza8z