Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Głuchołazy znów zalane. Morawiecki: Kolejne pieniądze pójdą na działaczy Platformy Obywatelskiej?

- Wydano miliony złotych na przyjaciół, krewnych i znajomych królika z Platformy Obywatelskiej, zamiast zabezpieczyć Głuchołazy - podkreślił były premier Mateusz Morawiecki. W poniedziałek miejscowość na Dolnym Śląsku ponownie została zalana. Sytuacja tam przypomina tę z 2024 roku, gdy region nawiedziła powódź. Morawiecki przekazał, że przed dwoma laty był w Głuchołazach, a specjaliści opowiedzieli mu, co należy usprawnić, by tragiczna sytuacja się nie powtórzyła - jednak tego nie zrobiono.

W poniedziałek gwałtowne ulewy doprowadziły do ponownych podtopień w Głuchołazach. Do sieci szybko trafiły nagrania ukazujące sytuację, która przypomina stan rzeczy z 2024 roku, gdy region nawiedziła powódź. Co więcej, wiadomo już, że przez intensywny deszcz ucierpiała rodzina, którą dotknęły skutki zdarzenia sprzed dwóch lat.

Rządowi zarzuca się, iż nie przygotował miejscowości na obfite opady deszczu. Zarzuty te odpierał w absurdalny sposób w Polsat News rzecznik rządu Adam Szłapka.

"Trudno zarzucać np. rządowi Japonii, że nie zabezpieczył wszystkiego przed trzęsieniem ziemi"

– oznajmił.

"Miliony na przyjaciół"

Temat zalania Głuchołazów komentował wieczorem na antenie Telewizji Republika były premier Mateusz Morawiecki. Jak stwierdził, "świętym obowiązkiem rządu" jest to, by pomagali ludziom w takiej sytuacji. - Tymczasem [...] mamy następną powódź i zapytajmy mieszkańców Głuchołaz, co zrobiono od tamtej pory, żeby wszyscy ludzie wrócili do swoich mieszkań z tych różnych zagrzybionych pomieszczeń. Otóż mogę powiedzieć, że są tacy, którzy nie wrócili, bo wiem o takich, a zamiast zabezpieczyć Głuchołazy wydano miliony złotych na przyjaciół, krewnych i znajomych królika z Platformy Obywatelskiej - stwierdził.

"To nie tylko jest partactwo ze strony tego rządu. Po prostu partacze - zamiast zabezpieczyć miasto, to znowu przespali parę lat, ale to jest również złodziejstwo w biały dzień. Byłem tam [...] gdzie działacze Platformy Obywatelskiej na krzywdzie ludzkiej, na powodzianach robili sobie pieniądze, robili kasę. To jest coś nieprawdopodobnego. To jest po prostu zachowanie, które urąga jakiekolwiek przyzwoitości ludzkiej. Warto więc zapytać, czy te pieniądze, które teraz z podatków polskich pójdą na ratowanie Głuchołaz, też zostaną przeznaczone dla działaczy Platformy Obywatelskiej. To są gorzkie pytania, ale trzeba je zadawać, ponieważ nie tylko mamy do tego prawo, ale mamy obowiązek tu w Republice i w całej Polsce naświetlać te wszystkie wielkie oszustwa"

– oznajmił.

Morawiecki przekazał, że w Głuchołazach był również dwa lata temu. - Ludzie, którzy pracowali w Wodach Polskich, pracowali w różnych wyspecjalizowanych jednostkach pokazywali mi, co należy umocnić, żeby ta powódź nie dotknęła miasta drugi raz w taki sposób. Niestety nie zostało to zrobione, a pamiętam wielkie konferencje obecnego premiera premiera Tuska, że tutaj będą zabezpieczenia, że wszystko będzie przygotowane... Oni są mocni w gębie - stwierdził.

"Prawie 3 lata mija od ich rządów, mamy konferencję i ogłaszanie kolejnych przełomów i pokazanie paru slajdów od czasu do czasu, ale zmiany - wielkie zmiany - takie, które dla ludzi są dobre, nie robią się od slajdów, nie robią się od konferencji"

– podkreślił.

Wały na powodzianach

Przypomnijmy, że blisko 4,5 mln zł publicznej pomocy przeznaczonej dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem na Dolnym Śląsku. Sprawę nagłośniła Wirtualna Polska. Portal informował, że jedną z firm prowadzi mąż działaczki KO i (byłej już) wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Anny Konieczyńskiej, druga należy do jej sąsiada, a trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. Jak wskazywali dziennikarze, to czy wskazane nieruchomości faktycznie ucierpiały wskutek powodzi budziło poważne wątpliwości.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska