Od miesiąca obowiązują ogłoszone przez NFZ cięcia w finansowaniu diagnostyki w badaniach wysokokosztowych. Zarządzenie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia obniżyło stawki za badania wykonane ponad limit kontraktu z funduszem do 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50 proc. za rezonans i tomografię. W naszym systemie ochrony zdrowia większość tych badań bezpośrednio, a także pośrednio (świadcząc usługi dla szpitali) wykonują firmy prywatne mające podpisany kontrakt z NFZ. W efekcie decyzji o ograniczeniu płacenia za badania ponad limit praktycznie z dnia na dzień ograniczyły dostępność świadczeń na NFZ.
Leczenie na kredyt
Praktycznie w dniu ogłoszenia decyzji przez prezesa funduszu jedna z sieci wykonująca takie badania (Voxel) notowana na warszawskiej giełdzie wydała komunikat, w którym zarząd spółki informuje inwestorów: „W związku z powyższym [z cięciami NFZ – przyp. red.] w celu dostosowania działalności Grupy Kapitałowej Voxel do wprowadzonych zmian zarząd Voxel SA podejmie działania obejmujące: rozwój oferty badań nierefundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia jako istotnego elementu wzmacniania dywersyfikacji przychodów, optymalizację wolumenów nadwykonań”. – Po prostu przestaną robić badania ponad limit, a pacjentów albo przesuną do kolejki, albo będą robić badania poza kontraktem z NFZ, za które pacjent zapłaci z własnej kieszeni – tłumaczył Jakub Kosikowski z Naczelnej Izby Lekarskiej.
Teraz inna sieć – Diagnostyka – zachęca pacjentów do robienia badań na kredyt „0 proc.”.
„PayU we współpracy ze spółkami diagnostyki obrazowej z Grupy Diagnostyka uruchamia możliwość rozłożenia płatności za badania na raty 0 proc. Lider płatności internetowych i największa firma diagnostyczna w Polsce łączą siły, aby zwiększyć dostępność badań obrazowych i umożliwić pacjentom szybszą diagnostykę”
– głosi informacja o promocji zamieszczona w sieci. Zachętą ma być prosty sposób (wszystko online) pozyskania takiego kredytu, „możliwe jest także rozłożenie płatności na pięć rat 0 proc. dla transakcji do 3 tys. zł. Dostępne są również opcje finansowania z dłuższym okresem spłaty”.
Kwota 3 tys. zł nie jest przypadkowa. Tyle kosztują prywatne badania (np. kolonoskopia ze znieczuleniem, tomografia z kontrastem), które często są zalecane łącznie (więcej niż jedno), co w sumie da lub przekroczy wspomnianą wyżej kwotę.
Do robienia prywatnie badań po decyzji NFZ zaczęły zachęcać nawet placówki publiczne. Tak było np. w przypadku szpitala w Lubartowie. „Oferujemy szybkie terminy realizacji, brak konieczności posiadania skierowania, możliwość wykonania badania w znieczuleniu miejscowym” – taką ofertę zamieścił szpital w ogłoszeniu dotyczącym badań komercyjnych na swojej oficjalnej stronie. Za gastroskopię trzeba tam zapłacić 320–500 zł, a za kolonoskopię 600–1400 zł.
„Pacjentom się polepszyło”
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na antenie TVN24 zapytana o dramatyczną sytuację w ochronie zdrowia i o to, kiedy sytuacja pacjentów w Polsce wreszcie się poprawi, odpowiedziała: „Ja myślę, że już jest lepiej”.
– Pacjenci, za nową promocję musicie podziękować minister Jolancie Sobierańskiej-Grendzie! Prywatne tomografie komputerowe i rezonans magnetyczny można już... kupić na raty 0 proc. Brakuje tylko informacji, że z kodem „Jola” dostaniecie 10 proc. zniżki
– komentuje wypowiedź i ofertę Grupy Diagnostyka były wiceminister zdrowia, poseł PiS Janusz Cieszyński. I wylicza: – Pacjentom już jest lepiej, co w praktyce oznacza rosnące w szybkim tempie kolejki do badań, zamykane oddziały szpitalne, zamykane porodówki, a w zamian porody na SOR, odbieranie seniorom niektórych darmowych leków (o co już wnioskowała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk), likwidacja programu „Dobry posiłek w szpitalu” itd.
Wypowiedź Sobierańskiej-Grendy nastąpiła kilka dni po tym, jak fundacja onkologiczna Alivia wystosowała do niej apel o pilne spotkanie „w sprawie systemowych skutków zmian w finansowaniu badań wysokokosztowych”. Ta organizacja pacjentów chorych onkologicznie podaje, jak „już jest lepiej” w praktyce: „Już po pierwszym miesiącu obowiązywania zmian obserwujemy istotne wydłużenie czasu oczekiwania na kluczowe badania diagnostyczne” i podaje konkretne przykłady: średni czas oczekiwania na rezonans magnetyczny w marcu br. wynosił 85 dni, a w kwietniu już 105. Na kolonoskopię odpowiednio 407 dni w marcu, a 450 w kwietniu. W wielu ośrodkach terminy są absurdalnie odległe – np. ponad 490 dni oczekiwania na kolonoskopię w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej i ponad 600 dni oczekiwania na rezonans magnetyczny w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Tego rodzaju opóźnienia już dziś wpływają na wydłużenie ścieżki diagnostycznej i mogą prowadzić do rozpoznawania chorób na bardziej zaawansowanych etapach.
Co więcej, Alivia wskazuje, że „nie istnieje dodatkowe rozwiązanie dla osób w trakcie leczenia i follow up onkologicznego – wbrew nazwie, ścieżka diagnostyki i leczenia onkologicznego, tzw. DILO, kończy się w momencie rozpoczęcia leczenia”. Tym samym nie jest tak, jak próbują wmówić resort zdrowia i NFZ, że dla pacjentów onkologicznych cięcia w diagnostyce nie mają znaczenia, bo są oni wyłączeni z wprowadzonych ograniczeń.
Czytaj więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
🚨Kredyty na badania. Patologia w ochronie
— GP Codziennie (@GPCodziennie) May 10, 2026
zdrowia nabiera tempa❗️
Więcej na ten temat dowiesz się w najnowszym wydaniu #GPcodziennie🚨
Wersja elektroniczna dostępna na https://t.co/NGuZyAXV2W pic.twitter.com/lmdideiWQ6