Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kogo "Biszkopt" ochraniał po godzinach. Najnowsza "Gazeta Polska" o BOR i handlarzu bronią

Handlarz bronią z paszportem dyplomatycznym, u którego „po godzinach” dorabiał szef ochrony Radosława Sikorskiego, został skazany w USA. W tle mamy gigantyczne oszustwa, mafię marsylską i groźby karalne wobec dziennikarza. Czy polskie służby przymykały oko na działalność Pierre’a Dadaka? Szczegóły tej szokującej sprawy ujawnia Piotr Nisztor w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

Autor:

„Ta historia to gotowy scenariusz na film sensacyjny” – pisze Piotr Nisztor, odsłaniając kulisy działalności Pierre’a Dadaka, francuskiego handlarza bronią, oraz jego bliskich relacji z funkcjonariuszami Biura Ochrony Rządu. Sprawa wróciła na czołówki gazet, gdy 9 lipca 2025 roku nowojorski sąd skazał Dadaka na trzy lata więzienia oraz konfiskatę ponad miliona dolarów. Wyrok to finał barwnej i przestępczej kariery człowieka, który w Polsce czuł się bezkarny, brylując na salonach i obiecując rządowym spółkom złote góry.

Ppłk Wojciech B. ps. „Biszkopt” w 2012 roku, będąc szefem ochrony ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego, nieoficjalnie ochraniał Dadaka. Sprawa ma swój mroczny epilog. W lutym 2024 roku, podczas prywatnej rozmowy, „Biszkopt” miał grozić dziennikarzowi zemstą za ujawnienie jego powiązań. Oficer zapowiadał, że po odejściu ze służby pobije redaktora, będzie go torturował, a nawet „poleje jego zwłoki ropą”. 

Kim jest człowiek, dla którego pracowali elitarni polscy ochroniarze? Pierre Dadak, urodzony we Francji w rodzinie polskich emigrantów, swoją „karierę” zaczynał od fałszerstw i kradzieży, powołując się na związki z klanem Baresich rządzącym półświatkiem w Marsylii. Do Polski trafił w 2008 roku. Drzwi do zbrojeniowego biznesu miał mu otworzyć Krzysztof Węgrzyn, który w latach 1995–1996 zajmował z ramienia PSL fotel wiceministra obrony narodowej.

Dadak, roztaczając wizję wielomilionowych kontraktów w Afryce i Ameryce Południowej, podpisał umowę z państwowym gigantem Bumar. Żył luksusowo: jeździł Ferrari, latał prywatnymi odrzutowcami i mieszkał w willi w Konstancinie, chroniony przez byłych komandosów Formozy i funkcjonariuszy BOR. Roman Baczyński, były prezes Bumaru, po latach przyznał wprost:

„Moim zdaniem Dadak nie zarabiał na handlu bronią, ale był agentem mafii marsylskiej handlującym narkotykami”.

Współpraca z Bumarem zakończyła się fiaskiem i długami, ale Dadak długo unikał odpowiedzialności. W 2016 roku wpadł na Ibizie w związku z podejrzeniem handlu bronią dla Sudanu Południowego (miało tam trafić m.in. 40 tys. kałasznikowów). Ostatecznie jednak to amerykańscy śledczy doprowadzili go przed oblicze sprawiedliwości za wyłudzanie milionów dolarów od klientów, którym oferował luksusowe dobra, podszywając się pod inną osobę.

Jak to możliwe, że człowiek ścigany przez zagraniczne służby, posługujący się fałszywym paszportem dyplomatycznym Gwinei Bissau, przez lata prowadził interesy z polskim sektorem zbrojeniowym pod osłoną funkcjonariuszy BOR? Dlaczego polskie śledztwa w jego sprawie były umarzane?

Pełna historia Pierre’a Dadaka, kulisy jego relacji z ludźmi z kręgów władzy oraz szczegóły gróźb kierowanych pod adresem Piotra Nisztora – tylko w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”

Autor:

Źródło: Gazeta Polska, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane