Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

DANGER. Sakiewicz w "Gazecie Polskiej": Tusk agresywnie forsuje politykę uległości wobec Niemiec

O możliwości wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie ostrzegałem przez kilka lat. 21 kwietnia 2021 roku (10 miesięcy przed atakiem) we wstępniaku do „Gazety Polskiej”, pod wszystko wyjaśniającym tytułem: „Nastawmy się na awanturę na Wschodzie”, tłumaczyłem, dlaczego ta wojna musi wybuchnąć. To przede wszystkim ucieczka przed narastającymi kłopotami ekonomicznymi. Pozwolę sobie przytoczyć końcówkę tego tekstu: „Chociaż Moskwa coraz bardziej pręży muskuły, zmniejsza swój potencjał demograficzny i ekonomiczny. Utrzymała jedynie potencjał militarny. To wyjątkowo niebezpieczna sytuacja dla sąsiadów i całego świata. Musimy być czujni, bo działania militarne Moskwy nierzadko są wyprzedzane przez różnego typu akcje sabotażowe w różnych państwach, w tym destabilizację polityczną”.

Ten tekst ma już prawie pięć lat. Kilka miesięcy po jego napisaniu rozpoczął się atak hybrydowy na polską granicę ze strony Białorusi. To było bezpośrednie przygotowanie do wojny na Ukrainie. Mówiłem o tym wielokrotnie, że taki jest cel tej mającej wówczas miejsce „humanitarnej migracji”. 

6 lutego 2022 roku w komentarzu dla TVP INFO nawoływałem do natychmiastowych działań, które mogą zatrzymać nadchodzącą wojnę. Wypowiedź tego samego dnia zacytowano na Niezalezna.pl: „Rosja rozumie tylko język siły, potrzeba więcej wojsk na Wschodzie”. Demonstracja siły ze strony NATO mogła jeszcze ten konflikt zatrzymać. 

Trochę ponad tydzień później, 14 lutego, w wypowiedzi dla TVP INFO, również opisanej na Niezalezna.pl, oceniałem analizy amerykańskich służb, że Kijów padnie w trzy dni. Tłumaczyłem, dlaczego moim zdaniem Amerykanie się mylą i Ukraina może odeprzeć atak. Nie dyskutowałem już o nieuchronności wojny, ale o jej przebiegu.

24 lutego 2022 roku redakcja Republiki została postawiona w stan gotowość do wydań specjalnych sześć minut przed pierwszą w nocy. 

Przypominam to dlatego, żeby wszyscy byli świadomi, że nie tylko nigdy nie lekceważyliśmy zagrożenia ze strony Kremla, lecz wręcz ostrzegaliśmy przed tym, co się stanie, i niemal co do godziny przewidzieliśmy wybuch wojny. Dzisiaj wojną z Rosją straszy już sam premier, który wtedy przewidywał, że nic nam nie grozi. Nie jestem taki pewien, czy Rosja ma jeszcze siły na kolejny duży konflikt (chyba że użyje broni atomowej), stan gospodarki rosyjskiej jest po prostu zły, a poziom wyczerpania państwa rośnie lawinowo pod każdym względem. Na wyczerpującą wojnę Rosji z Ukrainą potrzebna jest autoryzacja Chin. Na wojnę atomową nigdy takiej zgody nie będzie. Mówiąc brutalnie: Chińczyków interesuje rosyjska Syberia, a nie napromieniowana planeta. 

Ale nie mam nic przeciwko temu, żeby Tusk przesadzał z przygotowaniem do obrony Polski, pod warunkiem, że jest to zwiększanie naszego bezpieczeństwa, a nie jego zmniejszanie. Tymczasem właśnie rząd Tuska robi, co może, żeby wygonić jedynego gwaranta bezpieczeństwa Polski, czyli USA, a nasze pieniądze na armię oddać na rozwój niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Sprawa Czarzastego i program SAFE (Security Action for Europe) to ta sama akcja pozbawienia Polski realnego bezpieczeństwa. Powinna ona nosić nazwę DANGER (zagrożenie) – Donald Aggressive National German Escalation Reciprocity, w swobodnym tłumaczeniu: Donald agresywnie forsuje politykę uległości wobec Niemiec.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane