Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator ze Szpitala Południowego w Warszawie, udzielił we wtorek wieczorem szokującego wywiadu, w którym padało nazwisko Dawida Kacprzyka. Pod adresem młodego lekarza bez specjalizacji i jednocześnie działacza Koalicji Obywatelskiej padły poważne oskarżenia - badane będą przypadki śmierci na koordynowanym przez niego SOR.
Niewygodny dla władzy lekarz już stał się celem. Szef rządu - Donald Tusk stwierdził publicznie na portalu X, że wiarygodność lekarza-sygnalisty ze Szpitala Południowego w Warszawie "wydaje się być wątpliwa", choć czynności z lekarzem i jego pełnomocnikiem zaplanowano… dopiero na poniedziałek.
Również wczoraj, w dobie wychodzenia na jaw kolejnych druzgocących wątków afery wokół Koalicji Obywatelskiej, prezes PiS - Jarosław Kaczyński zaproponował powołanie niezależnej Komisji Zaufania Publicznego.
Komisja ta powinna składać się m. in. z prawników, lekarzy, ekspertów, przedstawicieli organizacji społecznych oraz osób zaufania publicznego. To nie tylko kwestia poznania prawdy, ale także bezpieczeństwa pacjentów w przyszłości
– wyjaśnił we wpisie na portalu X.
Rafał Bochenek, rzecznik ugrupowania dodał, że partia "w najbliższym czasie zaproponuje w tej kwestii ustawę".
Prezes PiS: afera nie zaskakuje, patrząc na tę formację
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej, lider PiS został zapytany o wczorajszy wpis Donalda Tuska.
"Pan premier jeszcze był łaskaw tego samego dnia powiedzieć, że nie jego zadaniem jest rozstrzyganie takich spraw. No a później, co jest w jego wypadku normą, powiedział dokładnie coś innego. Ustawił się w roli, pozycji nie tylko sędziego, ale po prostu sądu. To jest ta taktyka, która wydaje się w rejestrze całkowicie przejrzysta i nie powinna być przyjmowana przez obywateli, ale niestety wielu z nich mogły tego nie zauważać albo im to nie przeszkadza i to jest przyjmowane. A dlaczego tak jest? To jest sprawa skandaliczna sama w sobie. Z tego co w tej chwili wiemy, oczywiście to trzeba zweryfikować, ale z tego co w tej chwili wiemy, to już mamy potężny skandal"
– mówił Jarosław Kaczyński.
Kontynuował, wskazując: "natomiast jest pytanie, czy ten skandal to jest przypadek jednostkowy zarówno w Warszawie, jak i w szerszej skali. Czy to nie jest tak, że Platforma Obywatelska tak bardzo jest pewna swojej władzy, że chce sobie zbudować, czy już sobie nawet zbudowała swego rodzaju infrastrukturę dla uprzywilejowanych".
"To nie jest nic zaskakującego, jeżeli chodzi o tę formację, bo ona ma ten typ świadomości i na to się nic nie poradzi. Oni nie są w stanie zaakceptować reguł demokracji, reguł praworządności - to jest jakby poza ich możliwościami intelektualnymi. Wielokrotnie o tym mówiłem. Po prostu będziemy musieli się z tym w Polsce jakoś mierzyć pewnie przez dłuższy czas, bo wierzymy, że zostaną pozbawieni władzy"
– ocenił prezes PiS.
Jak dodał - "wierzymy, że pewne sprawy, te, które miały mają charakter karny, zostaną odpowiednio ocenione i zapadną odpowiednie decyzje sądów. Ale to nie oznacza, że ta formacja przestanie istnieć, bo to nie jest tylko formacja polityczna, to jest formacja społeczna. Część polskiego społeczeństwa po prostu taka jest".
Podkreślił, że "mamy do czynienia z wielkim skandalem. I tutaj może nawiążę do naszej propozycji... Mianowicie my chcielibyśmy, żeby ta sprawa była jakoś oceniona i przygotowujemy już odpowiednią ustawę przez Komisję Zaufania Publicznego. Jeżeli zostanie powołana komisja śledcza, to większość będzie miała tam koalicja rządząca, przewodniczącego będzie miała koalicja rządząca. Nie wiem, kogo wyznaczy na przewodniczącego tej komisji, ale obawiam się, że kogoś bardzo, ale to bardzo zaangażowanego w to, żeby okazało się, że wszystko jest w porządku. No i to będzie coś, co będzie kolejnym skandalem".
Ocenił, że "niepartyjna, bez polityków, komisja złożona z lekarzy, ale także prawników, to jest po prostu pewna metoda kontroli".