Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator ze Szpitala Południowego w Warszawie, we wtorek wieczorem udzielił szokującego wywiadu, w którym padało nazwisko Dawida Kacprzyka. Pod adresem młodego lekarza bez specjalizacji i jednocześnie działacza Koalicji Obywatelskiej padły poważne oskarżenia - badane będą przypadki śmierci na koordynowanym przez niego SOR.
Niewygodny dla władzy lekarz już stał się celem. Szef rządu - Donald Tusk stwierdził publicznie na portalu X, że wiarygodność lekarza-sygnalisty ze Szpitala Południowego w Warszawie "wydaje się być wątpliwa", choć czynności z lekarzem i jego pełnomocnikiem zaplanowano… dopiero na poniedziałek. W ślad za swoim partyjnym szefem, poszli również inni członkowie Koalicji Obywatelskiej, którzy na różne sposoby próbują poddawać pod wątpliwość wiarygodność Jędrzejewskiego.
Joński: sprawa ordynatora musi być wyjaśniona do samego spodu
Gościem Polskiego Radia 24 był europoseł KO - Dariusz Joński. Polityk zapytany o wywiad z byłym chirurgiem Szpitala Południowego, stwierdził, że "słucha z dużym niedowierzaniem tych wszystkich rewelacji, które pan ordynator Jędrzejewski przedstawia".
"Bo z jednej strony stał się informatorem Kanału Zero, idzie na rozmowę, która trwa grubo ponad trzy godziny, informuje i przekazuje porażające informacje, że na SOR-ze ginęli ludzie. Po czym jest zaproszony chwilę później do prokuratury następnego dnia. Zresztą tu podziękowania, bo prokuratura bardzo szybko zareagowała. I tam już nie chce odpowiadać na pytania. I rodzi się pytanie, dlaczego ordynator, który ma, jak twierdzi, wiedzę, że od zeszłego roku dochodzi do takiej sytuacji, po pierwsze nie był sygnalistą, nie przekazywał tych informacji prokuraturze, policji, przełożonym, tylko trzymał to dla siebie. I dlaczego, kiedy idzie do prokuratury, to milczy?"
– mówił dalej eurodeputowany KO.
Dalej powiedział: "bo gdyby pan, panie redaktorze, słyszał o takich sytuacjach, bądź ja, i byłbym zaproszony do prokuratury, to pierwsze, co bym oczywiście przekazał wszystkie możliwe informacje i nie uchylałbym się od odpowiedzi, tylko wręcz odwrotnie".
"Więc tylko różnica wypowiedzi tak jak my teraz w mediach, a jednak przed prokuratorem jest zgoła inna, dlatego że jest odpowiedzialność karna, jeśli byłoby to na przykład pomówienie, kłamstwo czy błąd, nieprawdziwa przekazana informacja. Tak jest. Więc ja czekam na wyjaśnienie tej sprawy. Kolejne przesłuchanie jest w poniedziałek, więc prokuratura, widzę, że działa bardzo na wielu płaszczyznach tej całej sprawy, bardzo dokładnie i widzę, że pan minister Żurek, za co jestem mu wdzięczny, bo tego też oczekuje opinia publiczna mówiąc wprost. Chcę, żeby tę sprawę wyjaśniono, ale też transparentnie, żeby jednak opinia publiczna się dowiedziała..."
– stwierdził.
Później ocenił, że sprawa samego Dawida Kacprzyka powinna zostać wyjaśniona, ale... te same słowa skierował pod adresem Emila Jędrzejewskiego.
Niewątpliwie, jak się władze dowiedziały o tym młodym człowieku, który zarabiał niebotyczne pieniądze, podjęły decyzję o natychmiastowym przecież jego usunięciu z pracy. Słyszę, że jest również, będzie prawdopodobnie usunięty z zawodu, dodatkowo musiał podejść z polityki, będzie musiał oddać pieniądze. I ta sprawa musi być wyjaśniona absolutnie do spodu. Ale również sprawa pana ordynatora musi być do samego spodu wyjaśniona, bo to, co powiedział, jest piorunujące i na razie nic nie wskazuje, żeby tak miało być, bo nie ma dowodów, nikt nie przekazał tych dowodów.
– powiedział Joński.
Podkreślił: "mało tego, lekarze z tego szpitala, którzy są i pracują na SOR-ach od wielu lat, każdy z nich twierdzi, że to jest wszystko nieprawdziwa informacja".
Prezes NIL: lekarze bali się mówić
Słowa Jońskiego kontrastują z tym, co przedstawił wczoraj podczas konferencji prasowej prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, Łukasz Jankowski.
Dzisiaj po rozmowach z lekarzami słyszymy, że obawiali się o pracę, że widzieli przykład kogoś, kto stanął przeciwko systemowi, został zwolniony, nie chcieli podzielić tego losu. Jednak od lekarzy, osób z wyższym wykształceniem, które mają za zadanie dbać o dobro pacjenta, też wymagamy i apelujemy do naszych kolegów: jeżeli widzicie gdzieś, że zagrożone jest bezpieczeństwo pacjentów, zgłaszajcie to nam, organom, macie taki obowiązek, tak naprawdę również moralny. Chcemy, żeby ten przykład patologii, który się tutaj objawił, pozwolił nam też na poprawę systemu, tak żeby w przyszłości do takich patologii nie dochodziło
– mówił.