W poniedziałek w Gdańsku doszło do spotkania prezydenta Francji Emmanuela Macrona z szefem polskiego rządu, Donaldem Tuskiem. Było to związane z "międzyrządowym szczytem z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej". Rozmowy dotyczyły m.in. kwestii bezpieczeństwa, energetyki oraz relacji sojuszniczych.
Podczas wizyty prezydenta Francji nie doszło jednak do spotkania z polskim odpowiednikiem, prezydentem RP, Karolem Nawrockim.
Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, powiedział, że "Macron przyjechał do Polski na zaproszenie Donalda Tuska, a MSZ nie wystosowało zaproszenia do prezydenta Karola Nawrockiego". Zdaniem Leśkiewicza premier „zaplanował wizytę tak, aby nie doszło do spotkania prezydentów”.
Wiceszef MSZ, Marcin Bosacki, stwierdził, że "brak spotkania to decyzja francuskiego pałacu prezydenckiego".
Dziś w TV Republika, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, Wojciech Kolarski, nie miał wątpliwości, że szef rządu Donald Tusk zablokował możliwość rozmowy prezydentów Polski i Francji.
Nie mam żadnych wątpliwości, że intencją zorganizowania spotkania przez premiera Tuska, bo on był zapraszającym do Polski prezydenta Macrona w Gdańsku, i cała formuła tego spotkania - (...) było pozbawienie prezydenta RP pokazania, że Polska mówi jednym głosem, że ten głos jest mocny, zdecydowany i wspólny. Z tego punktu widzenia stało się bardzo źle, że premier Tusk i jego otoczenie, MSZ, zamiast wykorzystać tę szansę do realizacji polskich interesów, wzmacnia wrażenie dwugłosu. Pokazuje na zewnątrz, że prowadzi wewnętrzną walkę z prezydentem. Osłabia tym samym interesy Polski, a bliska współpraca z Francją, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa, leży w interesie RP
- powiedział Kolarski.
Stwierdził, że to, co dzieje się w relacjach między rządem a Kancelarią Prezydenta RP wynika z faktu, że 1 czerwca 2025 r. Polacy wybrali Karola Nawrockiego.
- To nieustający problem dla Tuska i całego obozu na czele którego stoi: miał być inny prezydent, jest taki prezydent i trzeba z nim walczyć, bo on przeszkadza - mówił.
Kolarski ocenił, że spotkanie prezydentów wzmocniłoby wrażenie, że "Polska mówi jednym głosem", a chodzi tutaj o realizację polskich interesów.
Dla partyjnych rozgrywek, dla osobistych korzyści, Donald Tusk wykorzystuje politykę międzynarodową, która powinna być przedmiotem jedności. (...) Prezydent Nawrocki wielokrotnie podkreślał, że w wielu sprawach możemy się różnić, ale kwestia bezpieczeństwa to jest to miejsce, w którym powinniśmy ze sobą współpracować. Nawet w takim momencie, bo przecież wizyta prezydenta Francji m.in. dotyczyła spraw bezpieczeństwa, premier nie jest skłonny do współpracy
- powiedział sekretarz stanu w KPRP.