W poniedziałek w Gdańsku doszło do spotkania prezydenta Francji Emmanuela Macrona z szefem polskiego rządu, Donaldem Tuskiem. Było to związane z "międzyrządowym szczytem z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej". Rozmowy dotyczyły m.in. kwestii bezpieczeństwa, energetyki oraz relacji sojuszniczych.
Podczas wizyty prezydenta Francji nie doszło jednak do spotkania z polskim odpowiednikiem, prezydentem RP, Karolem Nawrockim.
Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, powiedział, że "Macron przyjechał do Polski na zaproszenie Donalda Tuska, a MSZ nie wystosowało zaproszenia do prezydenta Karola Nawrockiego".
Zdaniem Leśkiewicza premier „zaplanował wizytę tak, aby nie doszło do spotkania prezydentów”. Dlatego - podkreślił rzecznik prezydenta - Tusk „naciskał na to, żeby wizyta odbyła się Gdańsku, a nie w Warszawie”.
Wiceszef MSZ, Marcin Bosacki, stwierdził, że "brak spotkania to decyzja francuskiego pałacu prezydenckiego".
"Ci, którzy wiedzą, co jest na rzeczy..."
Michał Rachoń dziś rano na antenie TV Republika wskazywał, że niedocenianych kontekstem spotkania w Gdańsku jest geopolityka.
Ci, którzy wiedzą, co jest na rzeczy, jakie są plany geopolityczne, do których zaangażowany został Donald Tusk, wiedzą o pomyśle zastąpienia, przynajmniej w warstwie narracyjnej, Ameryki, w domyśle Ameryki Trumpa, (…) Francją. Bo jeśli chodzi o Francję, to mamy "lepsze skojarzenia", historyczne odniesienia do Napoleona, kojarzy się to Polakom dużo lepiej niż Niemcy
- wskazywał Rachoń.
- Ci, którzy mówią na Gdańsk "Danzig", pomyśleli: "zrobimy to tak, że opowiemy historię o Francuzach, że tu będą francuskie bazy, że zrobimy porozumienie z Francuzami, przyjedzie tutaj Emmanuel, podpiszemy traktat". O tego rodzaju rzeczach, ludzie, którzy znają się na polityce bezpieczeństwa, mówili od wielu miesięcy - dodał.
Michał Rachoń przypomniał, że spacer Tuska z Macronem odbył się w centrum Gdańska, w pobliżu Dworu Artusa, gdzie 1 września 2009 r. Tusk zorganizował przyjęcie podsumowujące uroczystości rocznicowe wybuchu II wojny światowej, na których "Lech Kaczyński powiedział to, co powiedział".
- No i dlatego Władimir Putina w tym przyjęciu nie brał udziału. Wcześniej rozmawiał z Donaldem Tuskiem i Tusk - jak twierdził - opowiadał mu o tym, jak to ciężkie życie premiera, bo ma ochronę i biega sobie po plaży w Sopocie - przypomniał dyrektor programowy TV Republika.
Czym jest "strategiczna autonomia" Europy?
Rachoń wskazał, że w poniedziałek najważniejszą kwestią, która pojawiała się w wypowiedziach Macrona i Tuska było pojęcie "strategicznej autonomii" lub "strategicznej suwerenności" Europy.
- Znamy ten termin, ponieważ wielokrotnie był on używany w Europie, by podkreślić, że Europa musi budować swoje własne zdolności militarne, energetyczne. Dlaczego? Dlatego, że nie chce być zależna od USA. Dlaczego? Bo ten silnik Europy, Niemcy, są politycznie od USA zależne, dlatego, że w 1944 r. wylądowali na wybrzeżach Francji i sobie podążyli do Berlina. Od tamtego czasu amerykańskiego wojska w tych Niemczech są. To geopolityczny problem, który mają Niemcy, ale ponieważ związany jest z geopolitycznym kompleksem i winą związaną z II wojną światowa, muszą znaleźć sposób, by z tego wyjść. Zatem o "europejskiej suwerenności" rozmawiali prezydent Francji z premierem Polski - powiedział.
Dyrektor programowy TV Republika wskazywał, że nie można mówić o "suwerenności europejskiej", bo nie ma czegoś takiego jak "suweren europejski".
- Suwerenność Europy i Unii Europejskiej oznacza tę opowieść o uniezależnianiu się, przede wszystkim militarnym, od USA - dodał.
Odnosząc się do wypowiedzi Macrona, zauważył, że Europa musi bronić się dzisiaj przed Federacją Rosyjską.
To jest główne zagrożenie, więc dlaczego ta sama Francja i te same Niemcy przez cały ten czas budowały współpracę z Federacją Rosyjską, której od początku sprzeciwiały się Stany Zjednoczone, i tak samo znienawidzony jak Trump George W. Bush
- przypomniał.
Rachoń pytał, co oznacza wyrażona przez Macrona "niezależność Europy", gdy Ursula von der Leyen czy jej szefowie podejmują decyzje, jakie środki wypłacić, a jakich nie państwu polskiemu.
- Co oznacza ta "niezależność" dla Berlina, co dla Portugalii, co dla Hiszpanii, a co dla Węgier? Te państwa UE mają czasem interesy wspólne - czasem sprzeczne. Cóż oznacza pojęcie "niezależności" Europy? Pomysł istnienia Unii Europejskiej i NATO jest związany z koncepcją transatlantycką - zaznaczył.
Macron zachwala atom
Michał Rachoń wskazał, że drugim aspektem wydarzenia w Gdańsku są sprawy energetyki nuklearnej.
- Prowadzimy od dłuższego czasu rozmowy i umowy ze stroną amerykańską w tej sprawie, nawet mamy przedłużane umowy pomostowe, na negocjacje. Bo umowy na budowę ciągle nie mamy. Macron reklamował w tej sprawie swoje usługi - mówił.
O polsko-francuskiej współpracy na niwie energetyki jądrowej mówi też podpisany w 2025 r. traktat z Nancy.
- Że to interesuje Francuzów, to nic dziwnego, są posiadaczami technologii, eksportują je. Jednocześnie Polska w ramach strategicznych celów polityki, która do tej pory była polityką niekwestionowaną, miała budować swoje relacje, również energetyczne, na relacjach z USA - nadmienił Michał Rachoń, zauważając, że opóźnia się podpisanie umowy z Westinghouse na budowę elektrowni jądrowej w Choczewie.
"Nikt rozsądny nie chciałby do tego wracać"
Michał Rachoń odniósł się także do kwestii braku spotkania prezydentów Francji i Polski.
Chodzi tutaj także o różnice strategii działania politycznego, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa. Odpowiednikiem prezydenta jest prezydent. (…) Fakt, że prezydent Francji nie spotyka się z prezydentem RP i jeśli dzieje się to w wyniku intrygi przeprowadzonej przez polskiego premiera, jeśli dzieje się to w Gdańsku, to mamy całą masę skojarzeń, do których nikt rozsądny nie chciałby wracać. Intrygi polskiego premiera przeciwko polskiemu prezydentowi z wykorzystaniem relacji dot. bezpieczeństwa międzynarodowego. To właśnie się tu wydarzyło
- powiedział.
- To, że podnoszona jest ta kwestia, razem z kwestiami dotyczącymi bezpieczeństwa militarnego, budzi pytania - podsumował.
Dworczyk: Absurdalna polityka Tuska
Do polityki prowadzonej przez Donalda Tuska odniósł się także obszernie w mediach społecznościowych Michał Dworczyk, były szef Kancelarii Premiera.
Politykę bezpieczeństwa realizowaną przez szefa rządu nazwał "absurdalną".
Przypomniał, że według konstytucji RP Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych jest prezydent RP, Karol Nawrocki.
Na zaproszenie rządu do Polski przybywa Prezydent innego państwa, jednego z najważniejszych sojuszników, a KPRM aktywnie blokuje możliwość jego spotkania z polskim odpowiednikiem. MSZ nawet formalnie nie zaprasza Prezydenta do udziału w spotkaniu
- dodał.
Dworczyk wskazał, że podczas spotkania Tusk-Macron, szef polskiego rządu "porusza fundamentalne kwestie związane z obronnością RP".
- Czy w sprawach podstawowych rząd nie mógłby się jednak wznieść ponad podziały polityczne? - zapytał.
Absurdalna polityka bezpieczeństwa pod rządami @donaldtusk:
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) April 21, 2026
1) Konstytucja RP jasno stanowi, że Prezydent Polski jest Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Przy okazji Prezydent @NawrockiKn jest najpopularniejszym politykiem w Polsce, cieszącym się największym zaufaniem Polaków, z… pic.twitter.com/Pj2s4NwjU0