Niezalezna.pl: Gdy zarządca kopalni ogłosił zwolnienie całej załogi, a więc 754. osób - pod koniec ub.r. blisko 20 górników protestowało pod ziemią. Przez ponad tydzień nie wyjeżdżali na powierzchnię. Mówiła o tym cała Polska. Aby przerwać protest minister energii, Miłosz Motyka, spółka "Bumech" S.A., strona społeczna i zarządca sądowy podpisali w Katowicach 29 grudnia 2025 r. porozumienie. "Bumech", który ma zarządcę sądowego i jest w procesie sanacji, zobowiązał się nie zwalniać nikogo i przejąć wszystkich pracowników, wydzierżawiając zakład. Tymczasem już w styczniu zwolnienia otrzymało blisko 40 osób. Co będzie dalej?
Grzegorz Babij: Tak, jak przedstawił to pracodawca, wszyscy pracownicy mieli przejść pod "Bumech", po otrzymaniu zgody na dzierżawę. Niestety obecnie ludzie mają poblokowane dyskietki niezbędne do wejścia na teren zakładu. Nie wiadomo dlaczego, ani po co. My uważamy, że jest to robione, po to, by zadzwonić do pracownika - już takie przypadki były - i zaproponować, że wprawdzie ta osoba nie była przewidziana do przejścia pod "Bumech", ale jeżeli złoży za porozumieniem stron wypowiedzenie z PG "Silesia" - będzie przyjęta do pracy... na okres 6 miesięcy. To jest obchodzenie prawa! Artykuł 23 prim, Kodeksu Pracy, reguluje przejście z zakładu pracy - lub jego części - do nowego pracodawcy, zachowując dotychczasowe warunki pracy i płacy.
Ponadto pomysł "Bumechu" pozwala też na wyeliminowanie danego człowieka z procesu zwolnień grupowych. Pracownik sam odchodzi z pracy, a wtedy zupełnie inaczej wyglądają odszkodowania i pozostaje bez niczego. Tak, to niestety w naszej firmie się odbywa. Mamy do czynienia, z ludźmi którzy nie powinni mieć możliwości współpracy z innym człowiekiem, bo w ogóle nie mają empatii. Nie chcę nikogo obrażać, żeby się nie narazić na sprawę sądową, ale to oszuści, oszuści, oszuści. To coś niewiarygodnego.
Ile osób, może stracić pracę?
- Nie wiem. Pracodawca jest zobowiązany związkom zawodowym przedstawiać informacje, i ten u którego byliśmy i ten nowy, do którego mamy przejść - ilu ludzi przechodzi, i na jakich warunkach, ale tego nie robią. Poza tym, co to jest w mniemaniu pracodawcy "zorganizowana część przedsiębiorstwa", którą "Bumech" od kopalni ma przejąć. Co, to w ogóle znaczy?
To dość niespotykane.
- Mało tego, "Solidarności" nie odpisuje się na żadne pisma. "Solidarność" nie jest zapraszana na spotkania międzyzwiązkowe. "Solidarność" jest w tej chwili "wyprowadzana". Łezka mi się w oku zakręciła, bo dziś wynosiliśmy sztandar z naszego, dotychczasowego biura. Związek Zawodowy "Kadra", do którego należy budynek wypowiedział nam umowę najmu. Teraz musimy się przenieść, do jakiejś nory na terenie kopalni, ale to nie jest problem. Zrobimy to. Dzisiaj żyjemy w niepewnych czasach, dzisiaj nie wiemy, czy nasz związek w ogóle będzie istniał... Przygotowując się do przejęcia ludzi - pracodawca podjął decyzję o powstaniu Tymczasowej Komisji Zakładowej w "Bumechu", po to żeby nie dopuścić do rozmów Komisji, utworzonej przez stronę społeczną. "Solidarność" to największy związek zawodowy kopalni, zrzeszamy prawie 400 osób. To niewiarygodne! Jak można dopuścić do takiej sytuacji? Dawać "Bumechowi" koncesję na wydobycie węgla, jak zrobiło to niedawno Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Skoro "Bumech", jako właściciel PG "Silesia", zarobił na zakładzie ogromne pieniądze. A przez ostatnie półtora roku firmę, która przynosiła zyski doprowadził do agonii. Musiał tutaj wejść zarządca sądowy i podjęto decyzję o sanacji. I dzisiaj nagle, bo "Bumech" rzekomo nie ma pieniędzy, żeby doinwestować PG "Silesię", występuje o dzierżawę tejże kopalni. Proszę mi, to wytłumaczyć... Mówi się, że jak ludzie przejdą teraz do "Bumechu", będą mieli jak pączki w maśle... To karygodne, jak Ministerstwo Klimatu i Środowisko, czy Ministerstwo Energii, mogą patrzeć przez palce, na to, co robi właściciel PG "Silesia".
Jako redakcja zadawaliśmy wiele pytań właścicielowi kopalni i zarządcy i w większości pozostały bez odpowiedzi. Teraz, powiedział, pan że "Solidarność" może przestać istnieć w "Silesii"...
Nie wiem, jakich metod użyje jeszcze pan Marcin Sutkowski, główny akcjonariusz "Bumechu", właściciel, by "Solidarność" zniszczyć. Nawet nie wiem, jakie będą moje losy w tej firmie, bo na ten moment nie mam żadnej informacji o przejściu pod "Bumech". Być może razem z zarządcą sanacyjnym mam zostać w PG "Silesia". Proces zwolnień grupowych jest przedstawiony do 31 marca br. Być może w ten poniedziałek otrzymam zawiadomienie o zwolnieniu z pracy.
Już został zwolniony przewodniczący naszej Komisji Rewizyjnej, wiceprzewodniczący "Solidarności", który ma rok do emerytury; członek zarządu. Co to za problem zwolnić jeszcze przewodniczącego... Wtedy, wymaga to następnych wyborów, ale "idzie sygnał" do kolejnej osoby, jeśli chcesz pracować pod "Bumechem", to wypisz się z "Solidarności". Mam żal do instytucji państwowych, np. Państwowej Inspekcji Pracy. Mamy niewypłacone wynagrodzenia, nagrody. Co tydzień, coś zgłaszam do PIP - pewnie mają mnie już tam dosyć, nawet już tego nie ukrywam, tylko o tym mówię otwarcie. Pytam, jakie są tego efekty? Pytam, gdzie mamy się zgłosić po pomoc, jako pracownicy...