Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dlaczego "elity" prawnicze nienawidzą prawicy? Szczucki przypomniał sceny z Sądu Najwyższego

- To dzięki zmianom prawicowym to stało się możliwe [otwarcie zawodów prawniczych], dlatego miejmy na względzie, dlaczego prawica jest tak znienawidzona wśród prawniczych elit. Po pierwsze, doprowadziła do otwarcia zawodów radcy prawnego, adwokata, notariusza. Po drugie próbowała odebrać pewnym elitom III RP przemożny wpływ na sądownictwo - mówił w TV Republika Krzysztof Szczucki, poseł PiS. - Jeśli ktoś chciał być sędzią Sądu Najwyższego, to nie było sensu brania udziału w konkursie. Należało się zgłosić do pewnej ważnej osoby w SN i czekać, aż otrzyma się telefon: "teraz ogłaszamy konkurs dla ciebie". Nie były to realne konkursy - dodał Marek Woch, prezes Stronnictwa Pracy, były kandydat na prezydenta RP.

W TV Republika wywiązała się dyskusja dotycząca kształtu Krajowej Rady Sądownictwa. 

Dr Marek Woch przytoczył fragment art. 187 Konstytucji RP mówiący o tym, że "ustrój, tryb działania i zakres pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz tryb wyboru jej członków określa ustawa".

- Ja, jak przygotowywałem się do doktoratu, przeanalizowałem wszystkie stenogramy z komisji konstytucyjnej, gdy pracowano nad konstytucją z 1997 r. Nie ma ani jednego pomysłu, żeby nie można było zmieniać ustawą doboru członków do KRS. Część sędziów przez ponad 20 lat uzurpowała sobie, że oni tylko ze swojego środowiska mogą wybierać członków KRS, wszystko po cichu, a inne władze i obywatele nie mogli mieć na to wpływu

- powiedział.

Prof. Krzysztof Szczucki przypomniał, że stworzenie Krajowej Rady Sądownictwa, "na której skład wpływ będą miały elity sędziowskie", było uzgodnieniem okrągłostołowym. 

- Pamiętajmy, że założono, iż nie będzie lustracji wśród sędziów, nie będzie weryfikacji kadr sądowych. Oddano władzę ustawodawczą i wykonawczą "Solidarności", a sędziowie byli ci, którzy byli osadzeni w tamtym układzie. Sędziowie post-PRL-owscy mieli za zadanie utrzymywać władzę w sądownictwie i klonować się, wychowywać kolejne osoby, prowadzić "chów wsobny", z tego środowiska awansować sędziów. Wiedziano, że cokolwiek postanowi Sejm, czy rząd, to i tak sąd może to zmienić, bo sąd jest organem ostatniego słowa. W ten sposób tamten układ próbował utrzymywać władzę, aż do 2015 r.

- powiedział Szczucki.

Lex Gosiewski

Woch przypomniał z kolei postać Przemysława Gosiewskiego i "lex Gosiewski", które wprowadzono w 2005 r.

- Ile pracy włożył, by otworzyć dla normalnych ludzi, takich jak ja, chłopak ze wsi, rolnik, który chciał być prawnikiem. Żeby dostać się na doktorat, aplikacje różnego rodzaju, to właśnie zasługą Przemysława Gosiewskiego jest to, że umożliwiono tysiącom aspirującym młodym ludziom, by dostać się do zawodu prawniczego - wskazał.

- To dzięki zmianom prawicowym to stało się możliwe, dlatego miejmy na względzie, dlaczego prawica jest tak znienawidzona wśród prawniczych elit. Po pierwsze, doprowadziła do otwarcia zawodów radcy prawnego, adwokata, notariusza. Po drugie próbowała odebrać pewnym elitom III RP przemożny wpływ na sądownictwo

- mówił Krzysztof Szczucki.

- Jeśli ktoś chciał być sędzią Sądu Najwyższego, to nie było sensu brania udziału w konkursie. Należało się zgłosić do pewnej ważnej osoby w SN i czekać, aż otrzyma się telefon: "teraz ogłaszamy konkurs dla ciebie". Nie były to realne konkursy. Każdy, kto bliżej wymiaru sprawiedliwości funkcjonował, wie, jak to wyglądało. Na niższych szczeblach sądownictwa było podobnie. Jeśli ktoś traci wpływy, to natychmiast chce te wpływy odzyskać

- dodał.
 

Źródło: niezalezna.pl, TV Republika

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane