Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, ma usłyszeć zarzut znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej przy granicy polsko-niemieckiej w Słubicach. Choć prokuratorzy z Gorzowa Wielkopolskiego mieli wątpliwości co do tej sprawy, to polecenie przedstawienia zarzutu przyszło "z góry" - od prokurator regionalnej w Szczecinie. I teraz prokurator-referent, teoretycznie, został "postawiony pod ścianą".
W odpowiedzi Robert Bąkiewicz stwierdził wówczas, że "jest to komiczne i śmieszne", że władza atakuje właśnie tego, który wielokrotnie bronił funkcjonariuszy.
Zwrot akcji
Kilka dni temu do przestrzeni publicznej trafiła informacja o tym, iż prokurator z Gorzowa Wielkopolskiego - który teoretycznie miał stawiać Bąkiewiczowi zarzuty, złożył wniosek o wyłączenie go z tej sprawy.
Złożył wniosek o wyłączenie go z wykonania tej czynności. Wniosek został przekazany do prokuratora, który wydał polecenie i będzie przedmiotem dalszego postępowania
– przekazał wówczas rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.
Sprawę opisywaliśmy na portalu Niezalezna.pl:
Żurek interweniuje
Sprawa, choć ucichła na kilka dni, ma swój ciąg dalszy. Zareagował w niej Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, powołany niedawno po to, by "rozliczać politycznych przeciwników/poprzedników jeszcze bardziej".
Zapowiedział, co ma zamiar zrobić.
– Prokurator korzysta z prawa: "wydaj mi dyspozycję, a później ja się mogę jeszcze odwołać do prokuratora krajowego". Ja jutro (we wtorek, 5 sierpnia – red.) spotkam się z prokuratorem Kornelukiem, który jest tą instancją ostatnią i zobaczymy, jaka będzie decyzja
– grzmiał na antenie TVN24.
Dopytywany o to, jakich konkretnie decyzji oczekuje w sprawie Bąkiewicza, Żurek stwierdził, iż będzie oczekiwał, aby "prokuratorzy przedstawili mu decyzje i fakty".
Dalej przyznał: "jeżeli prokuratorzy zobaczą, że się odbetonowywuje prokuraturę i że jest ktoś, kto nie boi się grożenia przez ministra Ziobrę czy też przez jego ludzi, to oni od razu nabiorą wiatru w żagle".