Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, ma usłyszeć zarzut znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej przy granicy polsko-niemieckiej w Słubicach. Choć prokuratorzy z Gorzowa Wielkopolskiego mieli wątpliwości co do tej sprawy, to polecenie przedstawienia zarzutu przyszło "z góry" - od prokurator regionalnej w Szczecinie. I teraz prokurator-referent, teoretycznie, został "postawiony pod ścianą".
W odpowiedzi Robert Bąkiewicz stwierdził wówczas, że "jest to komiczne i śmieszne", że władza atakuje właśnie tego, który wielokrotnie bronił funkcjonariuszy.
Zwrot akcji
Teraz jednak okazuje się, że prokurator z Gorzowa Wielkopolskiego - który teoretycznie miał stawiać Bąkiewiczowi zarzuty, złożył wniosek o wyłączenie go z tej sprawy.
Złożył wniosek o wyłączenie go z wykonania tej czynności. Wniosek został przekazany do prokuratora, który wydał polecenie i będzie przedmiotem dalszego postępowania
– przekazał dziś rano rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.
Jak zaznaczył - zaplanowane są dalsze czynności zmierzające do „wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności” zdarzenia. Rzecznik dodał, iż pierwotnie sprawę miał prowadzić inny prokurator, ale obecnie przebywa na urlopie. I to właśnie jego zastępca zdecydował, że nie podpisze się pod zarzutami dla Bąkiewicza.