Siemoniak był gościem na antenie TVN24.
- Lider PO Grzegorz Schetyna spotka się w środę z ambasadorem USA Paulem Jonesem - stwierdził poseł Platformy Obywatelskiej.
W tym samym zdaniu ujawnił intencje Schetyny.
- Żeby pokazać, że Polska to nie jest tylko rząd PiS - dodał Siemoniak.
Próbował też podkręcać emocje i stworzyć wrażenie, że psują się relacje polsko-amerykańskie. Chodziło mu o oświadczenie sekretarz stanu USA Rexa Tillersona po podpisaniu przez prezydenta ustawy o IPN. Siemoniak odkrył wręcz "bardzo poważny kryzys w relacjach polsko-amerykańskich".
- Jest to sprawa poważna, bo to jest nasz największy, najważniejszy sojusznik, gwarant naszego bezpieczeństwa. Kto igra relacjami polsko-amerykańskimi, igra po prostu z ogniem - ocenił.
Według wiceszefa Platformy, Polska pogorszyła swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi "bez specjalnego powodu".
"Widać tu deficyt rozmów z Amerykanami. To oświadczenie - pełne chłodu - Rexa Tillersona pokazuje, że nikt z Amerykanami nie rozmawia, nikt ich nie uprzedza" - powiedział Siemoniak.
Powiedział to polityk opozycji, której członkowie wielokrotnie obrażali prezydenta USA Donalda Trumpa.
Tego poranka Siemoniaka poniosło jeszcze bardziej.
"Uważam, że teraz Polacy i opozycja powinni trochę wziąć sprawy w swoje ręce" - dodał.
Co Polacy myślą o opozycji, a zwłaszcza Platformie Obywatelskiej, bez problemu można się dowiedzieć: