Wczorajsza konferencja Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców zakończyła się zaskakującym podsumowaniem.
- Dobrostan i komfort psychiczny pana ministra Żurka oraz jego radosne pełnienie funkcji w administracji publicznej jest przedmiotem wagi państwowej do tego stopnia, że angażuje się najwyższy szczebel prokuratorski
- podkreślił stwierdził sędzia Piotr Schab.
Jak przypomnieli rzecznicy dyscyplinarni, prowadzone było postępowanie dotyczące byłego sędziego - Żurek bowiem jednego dnia orzekał w krakowskim sądzie, a w tym samym czasie przebywał np. na wyjeździe służbowym w Kijowie, pełniąc obowiązki członka Krajowej Rady Sądownictwa.
Teraz za to mają ścigani są... sędziowie Schab, Przemysław Radzik i Michał Lasota, bo Żurek poczuł się zniesławiony.
Prokuratura Krajowa chce zarzucić popełnienie przestępstwa z artykułu 212 kodeksu karnego, czyli że jakoby mieliśmy pomówić pana ministra Żurka. Wcześniej prokuratura chciała analogiczne przestępstwo zarzucić sędziemu Iwańcowi. (...) Otóż są to przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego. W szczególnie wyjątkowych sytuacjach prokurator może jednak objąć te czyny ściganiem z urzędu. I te trzy postępowania: przeciwko mnie, przeciwko mojemu koledze [zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego - red.] sędziemu Radzikowi oraz przeciwko sędziemu Iwańcowi, to jedyne znane mi w Polsce przypadki, kiedy to prokurator objął ściganiem sprawę sędziego czy ministra z urzędu.(...) Prokuratora Krajowa obejmuje ściganiem z urzędu czyn, który pan minister Żurek mógłby ścigać prywatnie
– wyjaśnił sędzia Lasota.
Wystarczy odrobina złej woli
Przestępstwo zniesławienia opisane jest w polskim kodeksie karnym jako art. 212 kk. Stanowi on, że kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Artykuł 212 kodeksu karnego powinien zostać zniesiony - to oczywiste! Nikogo nie poniżam, nikogo nie obrażam, mówię o stanie faktycznym, a obecnie rządzący wyciągają ten artykuł wtedy, gdy mówi się o konkretnych, niewygodnych faktach. A rzecznicy dyscyplinarni? Cóż oni takiego powiedzieli podczas konferencji prasowych? To tylko świadczy o tym, że ten artykuł musi zostać zniesiony, bo on jest bardzo łatwym narzędziem do nadużywania. Wystarczy wyłącznie odrobina złej woli, żeby użyć tego narzędzia przeciwko oponentom politycznym i próbować opozycji zamknąć usta
– uważa Adam Borowski.
Szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" ubolewa, że choć o projekcie usunięcia przestępstwa zniesławienia mówi się już od wielu lat - szczególnie w kontekście cenzurowania pracy dziennikarzy - nadal tego nie uczyniono.
Adam Borowski: szkoda, że PiS-owi nie udało się zlikwidować art. 212 kk
Szkoda, że PiS-owi nie udało się tego zrobić, bo należało to zrobić, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Wierzę, że nowy rząd w następnej kadencji natychmiast wyrzuci ten przepis do kosza. Wiem, że takie rozwiązanie ma też wielu zwolenników w obecnym rządzie
– zauważył Borowski.
Były opozycjonista z czasów PRL stwierdził ponadto, że władza to bardzo delikatna materia, a w porównaniu z pieniędzmi degeneruje rządzących tak, że puszczają im hamulce oraz pojawia się złudzenie, że "wszystko wolno" - także łamać prawo.
Trzeba mieć naprawdę twardy kręgosłup moralny, żeby nie ulec tej pokusie nadużywania prawa. Po prawej stronie również są ludzie, którzy mogą takim pokusom ulec - bo przecież jesteśmy tylko ludźmi, prawda? Gdyby moi dzisiejsi oponenci, będąc w opozycji, poszli do więzienia na podstawie przepisu o zniesławieniu, to wtedy też bym ich bronił. Jak u Woltera: "Nie zgadzam się z tobą, ale oddam życie za to, żebyś mógł zgłosić swoje poglądy". To jest podstawa funkcjonowania wolnego, demokratycznego państwa
– zakończył Borowski.
Co ciekawe, sprawę Adama Borowskiego i jego prawomocnego skazania skomentował również minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, który ocenił, że "za wypowiedzi nie powinno się stosować kary pozbawienia wolności".