Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kapiński Pierwszym Prezesem SN. Cenckiewicz do prezydenta: Karolu, popełniłeś błąd

Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz skrytykował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o powołaniu Zbigniewa Kapińskiego na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego. W obszernym wpisie na platformie X historyk wskazał, że sąd - w którego składzie zasiadał Kapiński - w 2000 roku posiadał dowody na to, że Lech Wałęsa jest agentem SB o pseudonimie "Bolek". Mimo to "oczyścił" byłego prezydenta.

Prezydent Karol Nawrocki powołał w poniedziałek sędziego Zbigniewa Kapińskiego na nowego I prezesa Sądu Najwyższego - poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, potwierdzając tym samym informacje Telewizji Republika. Zastąpi na tym stanowisku Małgorzatę Manowską, której kadencja upływa 26 maja. Decyzja prezydenta jest kontrowersyjna, gdyż Kapiński w 2000 roku wziął udział w sądowej farsie "oczyszczającej" Lecha Wałęsę. Leśkiewicz stwierdził jednak, że sąd nie posiadał wówczas wystarczających dowodów, aby to potwierdzić.

Powołanie Kapińskiego skrytykował na portalu X były szef BBN Sławomir Cenckiewicz. - Karolu Nawrocki  popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu - stwierdził.

"Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na Pierwszego Prezesa SN, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem" 

– zwrócił się do prezydenta.

Jak stwierdził, "postępowanie sądowe z 2000 r. i to, co z materialem dowodowym w sprawie agenturalnej przeszłości Wałęsy uczynił skład orzekający, w którym był sędzia Zbigniew Kapiński, było złamaniem prawa (co uzasadnił później sędzia Kauba) i pogwałceniem wszelkich zasad sądowej rzetelności".

"Sąd posiadał w 2000 r. dowody, by uznać Wałęsę za agenta. Miał też całość sprawy prokuratorskiej ukazującej rolę lustrowanego Wałęsy i jednego z kluczowych jego świadków w procesie lustracyjnym (Gromosław Czempiński) w akcji kradzieży dokumentów „Bolka” w latach 1992-94, ale je ukrył mimo protestów zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego - sędziego Kauby! A potem sąd skłamał po wielokroć w uzasadnieniu orzeczenia z 11 sierpnia 2000 r."

– napisał w mediach społecznościowych.

We wpisie przytoczył "kłamstwo sądowe", które znalazło się na końcu orzeczenia z 2000 roku:

„Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Co więcej, można w oparciu o całokształt zgromadzonych w sprawie materiałów operacyjnych, archiwalnych i innych dokumentów (art. 31 ustawy) stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że nie istniały pierwotne dokumenty potwierdzające, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem byłej Służby Bezpieczeństwa PRL”.
"Wobec tej kłamliwej bredni nie było zdania odrębnego sędziego Kapińskiego, była za to pełna na tamten czas wiedza i determinacja by uratować Wałęsę przed „Bolkiem” i zarzutem, że usunął dowody we własnej sprawie. Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało a Polska w 2026 r. musi mieć za „pierwszego sędziego” Rzeczpospolitej, kogoś kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński - jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe

– stwierdza były szef BBN.

Jak wskazał, pisze o sprawie publicznie, "bo decyzja prezydenta RP jest publiczna, kłamstwo które jej towarzyszy jest publiczne i musi być napiętnowane, a sprawa Wałęsy i jego sądowych pomagierów jest tyleż publiczna, co „moja”! "

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska