Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Afera w Szpitalu Południowym. Żurek: Nie wiem, kto miałby ponieść odpowiedzialność

Po szokujących relacjach lekarza-sygnalisty o przypadkach śmierci pacjentów na SOR Szpitala Południowego i ujawnieniu przez TV Republika dokumentów dotyczących kolejnych zgonów, można było oczekiwać zapowiedzi szybkiego rozliczenia osób odpowiedzialnych za ewentualne nieprawidłowości. Tymczasem minister sprawiedliwości Waldemar Żurek skupił się przede wszystkim na samym sygnaliście. Zapowiedział jego przesłuchanie, zastanawiał się, dlaczego wcześniej nie informował o sprawie i przypominał o obowiązku zawiadamiania o przestępstwie. Pytany o polityczne konsekwencje afery, stwierdził natomiast, że nie wie, kto miałby ponieść za nią odpowiedzialność.

Autor:

Wczoraj wieczorem odsłonięta została kolejna afera Szpitala Południowego. Dr Emil Jędrzejewski, jeden z sygnalistów z tej placówki opowiedział w rozmowie na żywo z Kanałem Zero o nieprawidłowościach i błędach, które doprowadziły do śmierci pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, którym kierował młody lekarz i radny miejski KO Dawid Kacprzyk

Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. To jest sedno całego zamieszania. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – śmiercią 

– te słowa wypowiedziane przez dr Jędrzejewskiego, wstrząsnęły opinią publiczną.

Szczegóły w artykule: "Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy". Lekarz powiedział wprost, co działo się w Szpitalu Południowym

Dziś rano, w trybie wydania specjalnego, TV Republika przedstawiła szokujące materiały dotyczące okoliczności zgonów pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego. Dziennikarz Piotr Nisztor poinformował, że redakcja dotarła do dokumentów, które mają potwierdzać wcześniejsze doniesienia o poważnych nieprawidłowościach. Chodzi o dwa przypadki: śmierć 67-letniego pacjenta po intubacji oraz zgon 69-latka, którego znaleziono później w toalecie.

Żurek: będzie przesłuchanie dr Jędrzejewskiego

Rano o sprawę był pytany na antenie RMF FM minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek. Zapowiedział on działania prokuratury, ale przede wszystkim... wymierzone w dra Jędrzejewskiego. 

Dzisiaj już będzie przesłuchiwany doktor Jędrzejewski. Takie informacje dostałem przed wejściem do studia, że będzie dzisiaj przesłuchiwany

– przekazał Żurek.

Jak dodał - śledczy będą oczekiwać od lekarza konkretnych informacji i materiałów, które pozwolą zweryfikować jego publiczne wypowiedzi.

Chciałbym, żeby jak najszybciej zostały zabezpieczone wszystkie dowody, które wskaże lekarz, bo ta jego wypowiedź była bardzo ogólna. Nie mogliśmy z niej dopatrzyć się jakiegoś konkretnego zdarzenia, ale oczywiście zakładam, że to była relacja w mediach, a jak siądzie przed prokuratorem, to będzie miał konkretne dowody, wskaże osoby

– mówił dalej.

Choć szef resortu sprawiedliwości zapewniał, że sprawa wymaga wyjaśnienia, zwracał również uwagę na okoliczności ujawnienia informacji przez sygnalistę.

Nie wolno nam tego lekceważyć. Sprawa jest zbyt poważna. Oczywiście widziałem fragmenty tego, co mówił lekarz sygnalista. Z jednej strony mamy świadomość, że pozostaje w poważnym sporze ze szpitalem. Zastanawia nas, dlaczego nie mówił o tym wcześniej, ale nie wolno nam tego lekceważyć

– powiedział.

Minister z rządu Donalda Tuska stwierdził, że publiczne oskarżenia powinny zostać poparte konkretnym materiałem dowodowym. "Nie chciałbym, żeby to były jakieś opowieści, tylko żebyśmy mieli dowody. On mówi o tym, że to jest sytuacja, w której słyszał o tych sprawach. Nie zgłaszał ich, bo był o to pytany" - dodał.

W rozmowie nie zabrakło również odniesień do odpowiedzialności osób, które mogą mieć wiedzę o przestępstwie. Żurek stwierdził, że dotyczy to również lekarzy pracujących w placówkach, gdzie mogło dochodzić do nieprawidłowości.

Musimy mieć świadomość, że każda osoba, która jest świadkiem przestępstwa, a jeżeli jest jeszcze lekarzem i do przestępstwa dochodzi w szpitalu, w którym pracuje, ma obowiązek doniesienia. Więc lekarz musi mieć tę świadomość

– powiedział.

Polityczne konsekwencje? "Nie wiem, kto miałby je ponieść"

Żurek został zapytany również o to, czy w związku z aferą, szykowana jest rekonstrukcja rządu - celem wyciągnięcia konsekwencji od poszczególnych ministrów. Stwierdził jednak, że zastanawia się "kto miałby ponosić odpowiedzialność w rządzie".

"Bo jeżeli minister zdrowia to jest dość oczywiste. Zawsze w takiej sytuacji ponosi odpowiedzialność minister odpowiedzialny za resort. Ja uważam, że czasem są takie błędy w polityce. Pamiętam taką sytuację z ministrem Ćwiąkalskim, który był dobrym ministrem sprawiedliwości i przez to, że jeden z więźniów popełnił samobójstwo w zakładzie karnym, minister oddał się do dyspozycji i został odwołany. To nie jest dobre, kiedy podejmujemy decyzje pod presją emocji"

- mówił Żurek.

Jak dodał - "akurat ta minister zdrowia chce całkowicie zreformować system. To jest decyzja premiera, więc ja nie mogę... Ale ja, gdybym miał decydować, to widziałem jej działania zanim została ministrem zdrowia. Wtedy, kiedy reorganizowała pracę w szpitalach i to były bardzo trudne decyzje. Wiem, że to samo będzie robić w skali kraju, tylko musi dostać też przepisy. Problemem jest prezydent". 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, RMF FM

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska