Niedawno minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podpisali rozporządzenie określające nowe wzory aktów małżeństwa. Umożliwi to urzędom stanu cywilnego w całej Polsce transkrypcję zagranicznych aktów tzw. małżeństw jednopłciowych. Rozporządzenie wchodzi w życie pod koniec sierpnia.
Regulacja ta, jak tłumaczący rządzący, jest następstwem wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada ubiegłego roku. TSUE zobowiązał wówczas Polskę do uznawania małżeństw osób tej samej płci zawartych w innych krajach Unii Europejskiej. Orzeczenie zostało następnie podtrzymane przez polskie sądy administracyjne, które nakazały jego wykonanie.
Nie ma zgody prezydenta
Prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie podkreślał, iż nie wyrazi zgody na zrównanie instytucji małżeństwa, takiej, jak jest ona uregulowana w Konstytucji RP, z tzw. małżeństwami jednopłciowymi. Kilka dni temu jego współpracownicy potwierdzili tę opinię podczas konferencji prasowej.
Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP mówił: "w parlamencie jest procedowana ustawa wprowadzająca de facto w Polsce związki partnerskie. To są dokładnie dwie ustawy. Wczoraj nadzwyczajna komisja przyjęła obie ustawy. Dziś będzie drugie czytanie. Jeszcze w tym tygodniu jest planowane głosowanie w trzecim czytaniu w Sejmie tych dwóch ustaw. Obie ustawy de facto wprowadzają związki partnerskie do polskiego prawa. Chciałbym w imieniu pana prezydenta wskazać na to, o czym pan prezydent mówi od samego początku. Nie ma i nie będzie zgody pana prezydenta na wprowadzenie, na legalizację związków partnerskich".
Otoczenie prezydenta Nawrockiego poruszyło ten temat w kontekście ustawy o statusie osoby najbliższej, która w piątek została przegłosowana w Sejmie.
Ponadto, opozycja ostrzega regularnie, że zalegalizowanie związków partnerskich i małżeństw jednopłciowych to "pierwszy krok". Kolejnym miałaby być adopcja dzieci - przez właśnie pary homoseksualne.
Adopcja dzieci? Kotula: byłoby idealnie
Dziś, goszcząc w RMF FM, Katarzyna Kotula, pełnomocnik rządu ds. równości i posłanka Nowej Lewicy wysnuła wizję "idealnego rozwiązania". Wpisuje się w to właśnie adopcja dzieci przez pary jednopłciowe.
Znam jedną rodzinę, w której żyją dwie kobiety, są dzieci. Jedna z kobiet zmaga się z chorobą. Przyszłość dzieci jest niepewna. Nie wyobrażam sobie innej przyszłości tych dzieci, niż pozostanie w tej rodzinie. Nie ma żadnego merytorycznego argumentu (przeciw - przyp. red.). To jest jakaś panika, fobia, to jest homofobia - w sytuacji, w której marszałek Krzysztof Bosak mówi, że warto zabrać takie dziecko i oddać je jakimś obcym ludziom. Przecież to dziecko się tam wychowało. Ktoś to dziecko budził, karmił, czytał mu do snu (...)
– mówiła Kotula.
Jak stwierdziła - "idealne byłoby rozwiązanie takie, gdybyśmy mieli ustawę o rejestrowanych związkach partnerskich. Tam powinna być możliwość przysposobienia dziecka wewnątrz rodziny. Pewnie w przyszłości tak będzie. Wtedy powinniśmy wprowadzić, gdy będzie większość do tego w Sejmie i Senacie, odpowiedni prezydent albo prezydentka, równość małżeńską".
Dopytywana, czy chodzi o małżeństwa osób tej samej płci, odparła: "tak, małżeństwa jednopłciowe, gdyby były wprowadzone, powinna być możliwość adopcji".
Kotula mówi, że jak w przyszłości będą mieli większość w sejmie, senacie i swojego prezydenta to zrobią ustawę o równości małżeńskiej i adopcji dzieci przez takie małżeństwa…
— chrzanik (@chrzanikx) June 3, 2026
Na szczęście wygrał Nawrocki i sobie jeszcze 9 lat poczekacie 🫶 pic.twitter.com/tSyjZa0FLO