"Istnieje prawdopodobieństwo, że próbki te prokurator i biegli przywiozą z chwilą powrotu do kraju - innymi słowy nie będzie trzeba czekać dodatkowo na ich późniejsze przekazanie z Rosji za pośrednictwem organów procesowych - co wpłynęłoby na przyspieszenie wydania opinii laboratoryjnej" - stwierdził ppłk Janusz Wójcik, rzecznik prokuratury.
Wcześniej na konferencji prasowej apelował o to Antoni Macierewicz.
- Każda formuła jest do przyjęcia, pod warunkiem, że próbki nie będą w dyspozycji rosyjskiej i będą nadzorowane przez stronę polską. Wówczas nie będzie wątpliwości, jak wtedy, gdy po ośmiu miesiącach prokuratura zorientowała się, że nie pobrała tego, co miała pobrać, i nie zbadała tego, co miała zbadać – mówił Macierewicz.
Powrót ze Smoleńska polskiego prokuratora i czterech biegłych, którzy w czasie prac trwających od 22 lipca zabezpieczyli ponad 250 próbek, planowany jest na czwartek. Przypomnijmy, że "Rzeczpospolita" napisała dziś, iż badanie foteli Tu-154 spektrometrami dało takie same wyniki jak jesienią 2012 r., tzn. wskazało na obecność śladów materiałów wybuchowych.
W rozmowie z portalem niezalezna.pl Antoni Macierewicz zwraca uwagę na to, że tamta partia próbek (z jesieni 2012 r.) badana była w laboratorium przez niespełna 3 miesiące, choć śledczy zarzekali się, że potrzebują na to aż pół roku. Teraz - po pobraniu wyraźnie mniejszej liczby próbek - czas oczekiwania na ukończenie badań laboratoryjnych powinien być znacznie krótszy. Jak informuje Antoni Macierewicz, zespół pod jego kierownictwem będzie domagał się, by wyniki analiz próbek były znane nie później niż po miesiącu od rozpoczęcia badań.