Akcja ratunkowa na morzu nadal trwa. Dotychczas ocalono 43 pasażerów i członków załogi.
Prom MV June Aster wypłynął w środę ze stolicy kraju Manili w rejs o długości 430 km do kurortu Coron. Ogień wybuchł około godz. 18.45 czasu lokalnego (godz. 12.45 w Polsce), gdy prom znajdował się nieco ponad 7 km od brzegu w okolicach miejscowości Turda.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
Według dokumentów przewozowych na pokładzie jednostki znajdowały się 134 osoby – 117 pasażerów i 17 członków załogi.
Akcję ratunkową utrudniają trudne warunki pogodowe, a silne prądy zniosły płonący prom co najmniej 14 km od lądu. Służby przygotowują się na ewentualny wyciek paliwa. Trwa ustalanie przyczyn pożaru.
At least five people have been killed and over 80 are unaccounted for after a fire broke out on a ferry in the Philippines.
— Pacific Wire (@JMChyno) September 10, 2026
Footage shows the MV June Aster ablaze in waters near the tourist hotspot of Coron in the Palawan district.
Search and rescue efforts are ongoing. pic.twitter.com/6f7YUMyT51
Wypadki morskie na Filipinach, archipelagu złożonego z kilku tysięcy wysp, są częste ze względu na zły stan techniczny statków, przeładowania i łamanie przepisów bezpieczeństwa. W 1987 r. po zderzeniu promu z tankowcem zginęło tam ponad 4,3 tys. osób, co jest największą morską katastrofą w czasie pokoju - przypomina agencja AP. Z kolei pod koniec stycznia br. u wybrzeży wyspy Jolo zatonął prom Trisha Kerstin 3, co pociągnęło za sobą co najmniej 52 ofiary śmiertelne.