Kaznodzieja pochodzi z USA, gdzie był oficerem policji. Po przejściu na emeryturę zaczął odczuwać potrzebę głoszenia Słowa Bożego. Upodobał sobie zwłaszcza fragemtny Pisma Świętego, w których jest m.in. mowa o moralności seksualnej.
I właśnie Biblię recytował Miano w Londynie. Policję wezwała kobieta, która poczuła się "urażona" słowami kaznodziei. Jak pisze portal pch24.pl - aresztowany mężczyzna był zdumiony faktem, że śledczego nie tyle interesowało, co powiedział na ulicy, ale co myśli na temat homoseksualizmu. Był zbulwersowany także tym, że można kogoś aresztować tylko z tego powodu, że ktoś inny poczuł się obrażony.
Miano był zszokowany postępowaniem brytyjskich służb, które „kontrolują już nawet myśli obywateli”. Mówił, że był zaskoczony tym, iż w kraju, który opracował Magna Carta (Wielka Karta Swobód z XIII w.), dochodzi do aresztowań z powodu głoszonych idei.
Ten szokujący przypadek walki z religią i tradycyjnymi poglądami powinien zainteresować posłów Parlamentu Europejskiego, którzy póki co zajmują się np. potępianiem zmian zachodzących na Węgrzech. W Wielkiej Brytanii co roku dochodzi do kilkudziesięciu poważnych incydentów związanych z prześladowaniem i dyskryminacją chrześcijan.