Turyści wybierający się do Grecji na lotnisku byli już o godzinie 4. Ich losem zainteresowano się dopiero gdy zmęczone dzieci zaczęły się źle czuć. Było to po 9 godzinach od przyjazdu na lotnisko.
- Dzieci mdlały prawie na rękach rodziców, bo nie było ani jedzenia, ani wody. Opóźnienie z informacjami, ludzie dzwonili po znajomych, żeby cokolwiek uzyskać – opisywał sytuację na lotnisku jeden z pasażerów.
Podróżni wylecieli z warszawy około 5 rano, jednak nie wszyscy. Dla paru osób zabrakło miejsca w samolocie, mieli polecieć innym samolotem o godzinie 7.
Podczas tylu godzin oczekiwania z pasażerami nie skontaktował się ani przewodnik, ani przedstawiciele biur podróży Neckermann i Exim Tours.