Skandal w Kłodzku wywołał ogromne oburzenie opinii publicznej. W sprawie afery zoofilsko-pedofilskiej zapadły wyroki wobec Przemysława L. oraz jego żony Kamili L., która była związana z KO - otrzymali oni odpowiednio 25 lat oraz 6,5 roku więzienia. W internecie krążą fotografie przedstawiające wicemarszałek Sejmu Monikę Wielichowską w towarzystwie skazanej kobiety.
Lecz Monika Wielichowska, mimo wielokrotnych wezwań do zabrania głosu, do tej pory milczała. W końcu, po wielu dniach, wydała oświadczenie... atakując m.in. Telewizję Republika, która o tym skandalu informuje Polaków.
Od kilku dni stałam się obiektem zmasowanej kampanii nienawiści opartej na kłamstwie i pomówieniach - zorganizowanej przez PIS i prawicowe media. Powtarzane kłamstwa mają utrwalić przekonanie, że pomagałam osobom oskarżonym i skazanym za pedofilię. To nieprawda! Każde przestępstwo, a zwłaszcza tak straszne musi zostać ukarane. Sprzeciwiam się wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej. To nie jest temat do rozgrywek ani budowania kapitału politycznego. Takie działania są szkodliwe i mogą pogłębiać cierpienie ofiar, które już zostały skrzywdzone. Za przestępcami dopuszczającymi się obrzydliwych czynów ruszyli polityczni gracze — związani z PiS, Konfederacją, TV Republiką i innymi prawicowymi mediami. Polityczna nagonka, w której wykorzystywane są farmy trolli uderza dziś przede wszystkim w niewinne dzieci — ofiary, które muszą być bezwzględnie chronione. Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad 2 lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej. Za wszelkie przestępstwa, nieważne kim jest sprawca, powinna być wymierzona surowa, adekwatna do czynu i nieuchronna kara. I tak dzieje się w tym przypadku. Polska nie może być sprowadzona do roli poligonu na którym rozstrzeliwuje się prawdę i przyzwoitość. Miejsca, gdzie króluje polityka nienawiści, która niszczy wszystko i wszystkich. Debata publiczna zaś musi opierać się na szacunku i poszanowaniu praw jednostki.
– napisała Wielichowska.
Do wpisu Moniki Wielichowskiej odniósł się już Tomasz Sakiewicz, prezes Telewizji Republika.
Dobrze, że ona w ogóle się zaczęła odzywać, bo mieliśmy obawy co do stanu jej zdrowia. Przy takiej aferze zniknąć, będąc wicemarszałkiem Sejmu, to rodzi podejrzenie, że coś złego się stało
– powiedział Sakiewicz.
Prezes TV Republika odniósł się też do narracji wicemarszałek Sejmu. "Okazuje się, że za aferę zoofilsko-pedofilską są winni wszyscy, którzy o tym mówią. Zdarzyło się coś tak niesamowitego, coś co opinia publiczna ma prawo wiedzieć. I my mamy nie relacjonować, nie opowiadać?" - pytał.
- Zachowuje się, jak osoba, która ma coś do ukrycia - stwierdził, podsumowując wpis Wielichowskiej.
Przypomnijmy, że Monika Wielichowska w 2020 roku skierowała do ministra sprawiedliwości interpelację dotyczącą "wstrzymania prac nad wadliwą ustawą "Stop pedofilii". Polityk partii Tuska narzekała w niej, że autorzy propozycji chcieli wprowadzić karę do 2 lat więzienia za „publiczne propagowanie lub pochwalanie zachowań o charakterze pedofilskim”, ale jednocześnie w polskim prawie nie ma definicji dla takich zachowań, co miało rzekomo "otworzyć furtkę do dowolnej interpretacji prawa, a także wielu nadużyć".