Politycy Platformy Obywatelskiej (obecnie Koalicja Obywatelska) poza oświadczeniem regionalnych struktur nie odnoszą się do obrzydliwej zbrodni, która dokonała się tuż pod ich nosem. Działaczka z Dolnego Śląska została skazana na 6,5 roku więzienia w sprawie związanej z pedofilią i zoofilią, która dokonywała się przez lata w jej najbliższym otoczeniu. Surowszy wyrok usłyszał też jej mąż.
Sprawę podnoszą parlamentarzyści opozycji na trwającym posiedzeniu Sejmu. Padają też pytania od dziennikarzy, choć politycy rządzący unikają tematu jak ognia.
W trwającej próbie przemilczenia dolnośląskiej afery, swoje pięć groszy dorzuca portal TVN24.pl.
Afera pedofilska w kręgach KO. Czytelnicy portalu TVN24 niedoinformowani
Zajrzeliśmy do konkurencyjnego serwisu w poszukiwaniu informacji o aferze z Kłodzka. Portal umożliwia użycie „lupy” - przejrzeliśmy szereg haseł kluczowych. Pod żadnym z niżej wymienionych wyników nie znaleźliśmy ani jednego artykułu na ten temat.
Pod hasłem „pedofilia” odnajdujemy 834 materiały. Na pierwszy rzut oka najwięcej artykułów dotyczy księży i Kościoła katolickiego - nie ma zaś artykułu na temat kłodzkiego horroru. Próżno też go szukać pod hasłem „zoofilia”.
Po wpisaniu nazwiska wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej (polityk współpracowała ze skazaną działaczką), nie ma ani słowa o Kłodzku. Podobnie w przypadku wyszukania nazwiska Tomasza Siemoniaka, który również miał kontakt z działaczką z Dolnego Śląska.
Pod hasłem „afera” w serwisie znajduje się ponad 1700 materiałów. Żaden z nich nie opisuje bestialstw z Kłodzka.
Odnajdujemy zaledwie jeden artykuł na ten temat. To opracowanie tekstu "Gazety Wyborczej", opublikowane na portalu 21 marca. W artykule padają informacje na temat zarzucanych przez prokuraturę czynów czy rozstrzygnięć sądowych. Pod koniec portal pisze:
"Gazeta Wyborcza" informuje także, że kobieta była związana z Platformą Obywatelską, próbowała zdobyć mandat radnej w swojej miejscowości".
Tuż pod tym akapitem - nie wiedzieć czemu - załączono mapę, na której zaznaczono Wałbrzych. W artykule nie pada słowa o Kłodzku, ani sądzie w Świdnicy, który skazał parę. Tym samym czytelnikowi wprost uniemożliwiono połączyć głośny wyrok z miejscowością, w której dochodziło do przestępstw.
